Chwała bohaterom
Jest 4 września 1939 roku. Porucznik obserwator Kazimierz Żukowski dostaje rozkaz zbombardowania niemieckiej kolumny samochodów w rejonie Wielunia. Z bazy III Plutonu 212 Eskadry Bombowej, stacjonującej w Kucinach koło Aleksandrowa Łódzkiego wylatują trzy maszyny: Łoś 72.43 - dca. por. obs. Kazimierz Żukowski, Łoś 72.16 - ppor. obs. Kazimierz Dzika i Łoś 72.91 - ppor. obs. Mieczysław Bykowski. W czasie lotu na miejsce bombardowania, klucz polskich samolotów zostaje przechwycony przez 8 Messerschmittów. Wywiązuje się zacięta walka powietrzna.
Niestety, siła nieprzyjaciela była o wiele wyższa. Żaden z trzech polskich samolotów nie powrócił z tej misji. Łoś 72.43 - zestrzelony - zginęła cała załoga. Łoś 72.91 - zestrzelony - ratuje się tylko kpr. pil. Kazimierz Kaczmarek. Łoś 72.16 z palącym się silnikiem i zbiornikiem paliwa ląduje w młodym lesie w miejscowości Dłutówek. W trakcie opadania samolotu, trzech żołnierzy z załogi ratuje się (dca. samolotu zginął w Katyniu). Pilot ppor. pil. Feliks Mazak zostaje uwięziony w samolocie..."w pozycji głową w dół, miał złamaną rękę i kości udowe wybite ze stawów. Był przypięty pasami do płonącego samolotu..". Tak wyglądała ta historia opowiedziana przez pana Piotra Olkusza (Peter Olkusz, zmarł 15 października 2010 r. w Kanadzie przeżywszy 97 lat), który wraz ze swym kolegą Edwardem Szymakiem (zginął w Bremie w przeddzień zakończenia II wojny światowej)- jako młodzi chłopcy - uratowali pilota wydostając go z samolotu.
Tak w skrócie wygląda historia tego feralnego lotu. Do dzisiejszego dnia - PZL P.37 B Łoś nr boczny 72.16 spoczywa w dłutowskim lesie (jest to jego wierna replika; z oryginalnego samolotu zachowało się bardzo mało elementów) i stał się pomnikiem. Pomysłodawcą upamiętnienia poległych lotników był kapitan PLL LOT Wojciech Tomaszewski. Replika Łosia w skali 1:1 powstała w rękach Jana Rybaka.
Pomnik został odsłonięty 6 września 2009 r. Lotnicy którzy polegli podczas misji są pochowani na cmentarzu w Dłutowie. Obok samolotu znajduje się pamiątkowy pomnik oraz zdjęcia pilotów... idąc leśną ścieżką, pomiędzy krzewami i drzewami wyłania się potężny samolot - jakby przed chwilą wylądował, ale jest wbity w ziemię. Te fotografie pilotów, ich wiek, tacy...
Read moreBył chłodny, wrześniowy poranek 1939 roku. Mgła unosiła się nad polami i lasami centralnej Polski, tłumiąc odgłosy wojny, która z każdym dniem coraz głębiej wdzierała się w serce kraju. W powietrzu unosił się zapach wilgotnej ziemi, zmieszany z charakterystycznym aromatem spalonego paliwa lotniczego. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że w gęstwinie Dłutowskiego Lasu, wśród sosnowych pni, spoczęła maszyna, której historia miała zaginąć w odmętach dziejów.
Samolot. Wrak. Pojazd, który niegdyś przecinał niebo, teraz stał się milczącym świadkiem tragicznych wydarzeń. To PZL.23 Karaś – polski bombowiec nurkujący, duma rodzimej myśli technicznej. Maszyna, która w pierwszych dniach wojny ruszyła do desperackiej walki z niemieckim najeźdźcą. Na jego poszyciu – ślady ognia, przerdzewiałe nity, blachy, które czas powoli zjadał, ukrywając tajemnicę jego ostatniej misji.
Co się wydarzyło tamtego dnia? Czy załoga została zestrzelona przez wrogą artylerię przeciwlotniczą? Czy może uszkodzony samolot zdołał uciec przed niemieckimi Messerschmittami, by w końcu, pozbawiony paliwa, opaść między drzewa? A może była to zdrada – skryta ręka sabotażysty, który doprowadził do katastrofy?
Dziś, po dziesięcioleciach, badacze próbują rozwikłać tę zagadkę. Rdzawe fragmenty poszycia, odnalezione w ściółce, sugerują gwałtowne lądowanie. Wśród szczątków odnaleziono łuski po amunicji karabinowej – czyżby załoga do ostatnich chwil walczyła, broniąc się przed nadciągającym wrogiem? A może próbowała spalić maszynę, by nie wpadła w ręce Niemców?
Tajemnice, zagubione w leśnym mroku, wciąż czekają na odkrycie. Gdyby tylko ten wrak...
Read moreNiektórzy mogą się oburzyć czemu daje 5 gwiazdek "stercie blach na kształt samolotu rozrzuconych w lesie"... A jednak dla mnie maksymalna ocena była moralym obowiązkiem i hołdem dla bohaterskich pilotów eskadry bombowej. W tym dokładnie miejscu w pierwszych dniach września 1939 roku rozbił się po walce powietrznej z niemieckimi myśliwcami samolot bombowy "Łoś 37B". Tego dnia w okolicy spadły łącznie trzy nasze samoloty tego typu. Miejsce pomnika wybrano celowo, a dzisiejsza makieta samolotu znajduje się dokładnie w miejscu gdzie na zawsze zastygł w bezruchu jeden z zestrzelonych samolotów.
Dojazd doskonale oznakowany, a samo miejsce bardzo zadbane. Może do pelni "realizmu tego miejsca" fajnie byłoby za pomocą wykonanej rękami leśników przecinki odtworzyć choćby kilkadziesiąt metrów szlaku upadającego samolotu, tak aby był on widoczny na mapach satelitarnych. Byłaby to wielka atrakcją dla poszukiwaczy "zaparkowanych samolotów", a także promocja tego miejsca.
A na koniec, jeszcze wyrazy wielkiego szacunku dla pomysłodawców i autorów pomnika. Warto tu zajrzeć, wczuć się w atmosferę tego magicznego miejsca. Może zapalić choćby mały znicz, zatrzymać się na chwilę i powspominać tych którzy oddali Polsce to co mieli...
Read more