Jan Kochanowski herbu Korwin (Corvinus), żył w latach 1530-1584. Urodził się w Sycynie w ziemi radomskiej, w województwie sandomierskim, diecezji krakowskiej. Jego ojcem był Piotr Kochanowski (1485-1547), sędzia sandomierski, matką była Anna z Białaczowa herbu Odrowąż zmarła w 1557 roku. Jan Kochanowski był drugim z kolei synem, spośród dwanaściorga dzieci. Jan jako dziecko bardzo wiele zawdzięczał matce, która uchodziła za osobę o wyrazistej osobowości, uwieczniona została współcześnie w świadectwach literackich, zwłaszcza w Dworzaninie Łukasza Górnickiego. Wpłynęła niewątpliwie na rozwój duchowy swoich dzieci, z których aż trzech weszło do literatury, Jan, Mikołaj i Andrzej.
O pierwszych naukach Kochanowskiego wiadomości do nas nie dotarły. Przypuszczalnie pierwsze nauki pobiera w domu pod kierunkiem Jana Sylwiusza z Sieciechowa lub w szkole parafialnej w Zwoleniu, lub w Sieciechowie nad Wisłą u benedyktynów. Zadbano jednak o nie, gdyż w semestrze letnim 1544 roku wpisał się na Wydział Atrium Akademii Krakowskiej, gdzie zachował się Album studiosorum. Od tego czasu zaczyna się 15 letni okres studiów oraz wędrówek studenckich poety. Początkowo kilkuletni pobyt w Krakowie, przerywany sprawami domowymi; w listopadzie 1547 umiera jego ojciec, w tym też roku poświadczona jest jego obecność w Krakowie i Lublinie. Przebywał w Krakowie przypuszczalnie do słynnego wyjścia żaków z miasta w 1549 roku. Był to z pewnością bardzo ważny okres lecz bardzo niejasny i zagadkowy. Wielu studentów opuściło wtedy miasto aby podjąć studia za granicą. Od późnej jesieni 1551 roku do kwietnia 1552 roku, przebywa w Królewcu, tu dokumentuje się początki twórczości, świadczy o tym łaciński epigramat dedykowany przyjacielowi Stanisławowi Grzepskiemu w Królewcu 9 kwietnia 1552 roku na wewnętrznej stronie oprawy Tragedii Seneki, tekst w języku polskim brzmi: „ Kiedy mam odjechać do tak dalekiego kraju, niech to dla ciebie będzie rękojmią wiecznej miłości, błahym-wyznaję-ale dar, ty najmilszy Grzepski-oceniaj dawcę uczuciem”, jest to najwcześniejszy znany tekst Kochanowskiego. Wreszcie zapowiadany, najdłuższy i kulturalnie oraz światopoglądowo rozstrzygający okres studiów uniwersyteckich w Padwie gdzie poeta przebywał z przerwami przez okres pięciu lat, uczestnicząc czynnie w życiu studenckim młodzieży (został konsyliarzem nacji polskiej), co było poważnym wyróżnieniem. Zdobywa tam niemałe doświadczenie i wybija się jako...
Read moreMiałam nie pisać opinii ale Google poprosiło + z ciekawości spojrzałam na opinię innych i po tym stwierdziłam,że skoro innych spotkała ta sama sytuacja to i ja swoją opiszę :) Piękna pogoda więc wybrałam się z siostrą do tego pięknego miejsca pochodzić porobić zdjęcia aparatem nie telefonem to istotne. Po ok. 40 min wychodzi do nas Pani mówi,że obserwuje nas od pewnego czasu i widzi,że wykonujemy sesję a za sesję to płaci się tam 150zł :)) Nigdzie nie widziałam żadnej informacji,że za sesję pobiera się taką opłatę.Pani wspomniała,że zauważyła u mnie profesjonalny aparat więc za taką sesję się płaci. Szkoda,że nie pojawiła się od razu jak zauważyła ten profesjonalny aparat a nie dopiero po 40 min jak wspomniała,że obserwuje nas więcej. Rozumiem oczywiście jeśli byłaby to w pełni profesjonalna sesja jak np. plener ślubny lub inna w pełni opłacona sesja ale nie kilkanaście zwykłych zdjęć.. masakra. Przykładowe zdjecie z tej sesji niżej :) a zdjecia miałam później przygotować tak aby nie było widać,że to właśnie to muzeum.. taka i informacje dostalam...
Read moreJest fantastycznie. Cicho, czysto, spokojnie,sympatycznie. Można bez pośpiechu i gwaru oglądać, czytać, dzielić się wrażeniami z towarzyszącymi osobami. Można robić zdjęcia bez lampy błyskowej. W podpiwniczeniu, z boku budynku tablica interaktywna. Wspaniała rzecz dla wszystkich a szczególnie dla dzieci. Jest amfiteatr i miejsce na grilla. Najważniejszy jest kamień na którym siadał wieszcz. My też usiadłysmy. Zimny. Jeżeli wena wchodzi czakrą korzenia to chyba nic z tego. Za zimny. Moja rada. Wysiadając z samochodu na nogi buty typu adidas. Kawałek drogi wyłożony jest kostką granitową. Ja w sandałkach na obcasie szłam jak kaleką. Ale to moja wina. Ta kostka tam pasuje. Inna droga nie może być. No i toalety.- czyste - prima sort. Koniecznie trzeba pochodzić po parku. Wspaniały wypoczynek. Z czystym sumieniem polecam. Zwiedzający z całej Polski. Na parkingu parę samochodów, każdy z inną rejestracją. Acha. Zapomniałam o kaplicy. Nie zapomnijcie jej zwiedzić. Koniecznie. Do zobaczenia w...
Read more