Visited in early July 2016. Sobibor was the smallest of the four extermination camps (Treblinka, Belzec, Chelmno and Sobibor). Thus the 250,000 Jews gassed and cremated there was the smallest of the total. Existing for 18 months or less, there was an uprising of the 'work Jews' and about 200 got out. They were unable to communicate with fellow work Jews kept in the gas chamber/cremation part of the camp and so none of them got out. Many of the 200 escapees were re-captured or shot. Some even wandered in the heavily forested area for a day or two and then walked back to the camp and certain death. After the uprising the site was cleared, ploughed and the remaining prisoners were executed. The BBC made a film 'Escape from Sobibor' which gave some indication of how things worked with 24 SS men and up to 120 Ukrainian guards. John Demjanjuk was a Ukrainian guard there. Recently on trial in Israel and now deceased. The site is in the process of being improved and when I visited there was no museum open. A brick pillar memorial has had to be moved slightly, because recent ground radar indicated that it had been built by chance right on top of the foundations of the former gas chamber there. Although the camp was called Sobibor, it is located miles from Sobibor village. The railway siding, buffers and unloading ramp can still be seen -it was literally the end of the line for 98% of arriving Jews. Again heavily forested area. The access road of today did NOT...
Read moreWe were visiting a relative in Poland and spent a week in the nearby village of Okuninka. I had red a book by a camp survivor so I was acquainted with the camp. As an historian I had never visited a Nazi death camp and so we went to nearby Sobibor. We saw the remains of the unloading dock along the single rail track, then went into the museum which told the entire sad story in photos and descriptions. We then walked the grounds. The place has no remaining structures after the Nazis destroyed everything to hide their crimes. But there is a statue and a large round low memorial in a large clearing. The walk back is lined with the names of the victims on small rocks along the path side. The place is so beautiful with the forest and nature it is hard to believe what happened here actually happened. But now and again people find objects in the soil - such as a Micky Mouse pin that a child dropped. There is not much to actually see here besides the museum and the two memorials but the ghosts of the murdered can still be felt in these woods that say a true horror. I hope that this place is not close and forgotten. What happed here - and the other death camps - must to never...
Read moreNie mogę oceniać miejsca, w którym zginęło tyle ludzi - ale mogę ocenić jego walory. Pamiętałem dawne, pierwsze Muzeum, potem baraki w końcu - odwiedziłem będąc przejazdem to, co można zobaczyć teraz. I tu w pewnym sensie mam prawo do subiektywnych ocen. Zacznijmy od obszaru krematorium - niegdyś stała tu okrągła forma, kryjąca prochy. Teraz została ona zasypana, a całość wyłożono białym kamieniem - robi to wrażenie. Również nowoczesny budynek Muzeum sprawia, że człowiek myśli "nareszcie!" w odniesieniu do nadania godności ludziom i duszom, które gdzieś się tu błąkają. Tyle że jak ktoś najpierw zobaczył Bełżec, bez trudu dostrzeże kalkę, jaką posłużono się w Sobiborze. Ta sama forma, podobny układ wzniesienia i awangardowy budynek w bezpośrednim sąsiedztwie obozu. Owszem, oba obozy powstały niemal jednocześnie i to może być usprawiedliwieniem, ale uderzająca, przygniatająca forma Bełżca została zrealizowana lepiej, lepiej zadbano też o otoczenie. Stary pomnik stoi spętany za rozpadającym się płotem podwórka, zza którego wygląda złom, rozebrane rowery i nieszczelny wychodek - więc radzę rozejrzeć się po Bełżcu i najbliższej okolicy, by zrozumieć. Pomysł był świetny, ale realizacja tego typu sprawdziła się tylko raz, potem jest kopią a w tym wypadku zwyczajnie mniej udaną.
No i najlepsze - ponieważ Muzeum jest zamknięte, w środku siedzi Pan, któremu spacery nie są na rękę. Wyszedł do nas zapewne wzburzony bo zaglądaliśmy przez okno, uprzejmie informując że muzeum jest zamknięte i pytając czego chcemy. Zwrócił uwagę, że zakaz wejścia obowiązuje na terenie całego muzeum (więc i terenów leśnych), nam tu nie wolno przebywać. No a potem, jak uprzejmie się zgodziliśmy, to się uruchomił na całego i oczywiście nie omieszkał zwrócić uwagi że zdjęć też nie wolno robić. Doprawdy? W Państwowym Muzeum? Nie wiem, czym kieruje się kierownictwo takich placówek, zatrudniając jakiegoś nietryba Pierdziwąsa który pilnuje spuścizny śmierci w miejscu, gdzie urządzała sobie żniwa i nie potrafi odróżnić człowieka który z szacunkiem chce to miejsce uczcić i odwiedzić starając się nikomu nie przeszkadzać od kogoś, kto wpada tam dla zabicia czasu. Parę lat temu przeszliśmy torami z Chełma do Sobiboru, by uczcić pamięć tych, którzy walczyli o swoje życie i wolność, a dziś odwiedziny potrafi zepsuć zarozumiały ochroniarz oddelegowany z supermarketu, z zerową wiedzą i atencją któremu nie wolno przerywać picia kawy i oglądania telewizji bo cytuję "trzeba do majdanka dzwonić i sie umawiać a nie o tako przyjeżdżać". Dodam, że oprócz nas byli na terenach leśnych inni ludzie, od których zachowywaliśmy dystans rzędu minimum 200 metrów, znacząco więksi fizycznie do których nie poszedł, a najlepsze - informował nas o zamkniętym muzeum, wygłaszając przemądrzałe tyrady o zdjęciach, będąc kompletnie bez maseczki, ani na szyi, ani na twarzy, ani nawet na kolanie. Pojadę do Sobiboru jeszcze raz jak się to wszystko skończy - i chciałbym by nikt więcej mi tak ważnej wizyty nie psuł, nawet jeśli po prostu chcę stanąć i pomilczeć w hołdzie dla umarłych.
PS. Ten sam Pan chciał od moich znajomych kase za skorzystanie z parkingu chociaż muzeum bylo...
Read more