Zacznijmy od plusów: obsługa jest bardzo miła. W środku jest też żako (papuga szara), która czasem powie "dzień dobry", "siema" lub "cześć", co dla miłośników zwierząt i dzieci będzie fajną atrakcją. Na tym niestety lista zalet tej restauracji się kończy. W środku wystrój karczmowy - może być, ale mogliby sobie darować te wypchane łby dzika i saren na ścianie. Muzyka niestety dość słaba, nie ma góralskich kawałków, za to są proste melodie bez słów w stylu walczyków czy podkładów do bajek dla dzieci. Skądś przez wentylację do środka sali dociera dym papierosów. Na stołach są kartki "zdezynfekowano" (to fajnie), ale niestety stoły i podłogi trochę się lepią. Może wynika to z tego że są już mocno zfatygowane, nie wiem. A teraz najważniejsze - jedzenie. Zamówiłem stałego bywalca restauracji, czyli sałatkę cezar, tutaj nazwaną "mixem sałat z kurczakiem grillowanym" (25 zł). Niestety było w nim zdecydowanie za mało kurczaka i grzanek, a za dużo sałaty. Gdyby chociaż sos miał jakiś wyraźny smak, ale to była chyba zwykła śmietana. Pomyślałem, że to pewnie dlatego, że nie zamówiłem którego z dań firmowych polecanych na pierwszej stronie menu, więc na deser wybrałem jedną ze specjalności kuchni - szarlotkę na ciepło z lodami na sosie karmelowym (18 zł). Niestety, tu też było słabo. Szarlotka dosłownie pływała w bardzo rzadkim i okrutnie słodkim syropie o smaku karmelu. Dorzucona truskawka była bardzo twarda (przy próbie jej przekrojenia wyskoczyła z talerza rozbryzgując dookoła ten syrop) i z nieodciętą szypułką. Mocno zamulająca dawka cukru. Daliśmy jeszcze szansę innej polecanej specjalności - grillowanemu (choć myślę że jednak został usmażony na patelni) serowi górskiemu z żurawiną i boczkiem (18 zł). Wypadł jako tako, tylko ten boczek nie był zbyt smaczny i zwyczajnie nie pasował do tego dania. Zresztą sam ser był tak słony, że po chwili szczypał język. Reasumując, mam wrażenie że ten lokal czasy świetności może mieć już dawno za sobą, a właściciele mają już dość i po prostu nie chcą go ratować lub zwyczajnie nie interesuje ich czy jest tu dobrze czy...
Read moreOdwiedziłem Karczmę Rzym po raz kolejny poprzednia wizyta, mniej więcej rok temu, była całkiem udana, dlatego po powrocie z podróży postanowiłem zatrzymać się tu ponownie na obiad. Niestety, obecne doświadczenie okazało się dużym rozczarowaniem. Już od wejścia widać było brak organizacji, obsługiwała nas młoda kelnerka w czarnym kombinezonie, która ewidentnie nie radziła sobie z podstawowymi obowiązkami. Dania wychodziły z kuchni w przypadkowej kolejności; najpierw schabowy, później żurek, a zamówiona do niego kapusta… w ogóle nie dotarła. Nie doczekaliśmy się ani wyjaśnienia, ani przeprosin. Placki ziemniaczane były przypalone. Pizza dotarła z kolei 20 minut po tym, jak wszyscy przy stole skończyli już jeść. Na pytanie o przyczynę opóźnienia usłyszeliśmy, że „Sorry, ale piec się dopiero nagrzewał, bo to pierwsza pizza dzisiaj” – o godzinie 14:00. To świadczy nie tylko o słabej organizacji pracy kuchni, ale i o braku podstawowego przygotowania do obsługi dnia. Zamówione cappuccino wyglądało jak zwykła kawa rozpuszczalna z nie do końca spienionym mlekiem ciężko nawet nazwać to poprawnym napojem kawowym. Dodatkowo w menu nie było dostępnego żadnego mleka bez laktozy ani napoju roślinnego, co w obecnych czasach i w miejscu, które aspiruje do bycia przyjaznym gościowi powinno być standardem. Na początku poprosiłem o hasło do Wi-Fi. Kelnerka powiedziała, że zapyta, bo nie pamięta, i… po prostu zniknęła, bez feedbacku. Takie detale może i dla niektórych są drobiazgami, ale w gastronomii to właśnie one budują lub rujnują całe doświadczenie. Nie jestem przypadkowym gościem; zawodowo zajmuję się consultingiem gastronomicznym, pracuję z restauracjami w zakresie operacyjnym, szkolę zespoły, analizuję procesy, tworzę koncepty i wspieram właścicieli w rozwoju biznesu. Moja opinia wynika z konkretnej wiedzy i praktyki. Niestety z pełnym przekonaniem - Karczmę Rzym w obecnej formie odradzam zarówno gościom indywidualnym, jak i każdemu, kto szuka miejsca godnego polecenia czy współpracy. To był bardzo słaby serwis, niska jakość i całkowity brak...
Read moreThe venue is great, well presented. I've only marked down because I personally have an issue with real animals being used for wall decorations.
The food, though. The rydze starter were the worst mushrooms and the worst lot of rydze I've ever eaten, and we've eaten a lot of them. There was also something about the mushroom soup I didn't like. Bitter, maybe? I'm not entirely sure. Too salty, though. It felt like salt was trying to be used to hide an undesirable flavour.
The potato pancakes with mushroom sauce were good, though. I think it was slippery jacks. So, were the...
Read more