Nie polecam tracić czasu, pieniędzy i nerwów. 50 minut czekania byłoby do zniesienia, gdyby wyższe numerki nie były obsługiwane wcześniej niż niższe. Inaczej mówiąc: loteria - możesz mieć numerek 40., a dostać potrawę 25 minut później niż numerek 58. Menu nie odpowiada asortymentowi, np. lokal nie sprzedaje napojów, które oferuje. Opisy dań również nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Smażony karp jest obficie oblany chińskim ostrym sosem z papryką, o czym ani karta, ani menu nad barem nie informują. Na uwagę klienta kelnerka reaguje szokiem i dłuższym milczeniem, po czym stwierdza, że oni dodają ten sos do wszystkiego... Klient nie może też liczyć ani na przeprosiny, ani na rekompensatę za zagrożenie własnego zdrowia, nie mówiąc o tym, że ohydny sos zabija smak całej potrawy. Dodatkowa gwiazdka za przyjemną muzykę na żywo, ale nie przyszedłem na koncert, tylko zjeść coś smacznego za niemałe pieniądze. Dodatkowa gwiazdka za smaczne surówki, ale clou miała być ryba... Podsumowując: masówka nastawiona na zysk, niezainteresowana w najmniejszym stopniu klientem. Na pewno tam nie wrócę i nikomu nie polecam. PS Po wystawieniu krytycznej opinii odpowiedział właściciel, więc czuję się zobowiązany zareagować: odpowiedź jest niemerytoryczna (uwagi odnoszące się do tego, że "pani właścicielce" nie podobają się moje opinie o innych miejscach... Lepiej przemilczeć.) i równie bezczelna i skandaliczna, jak reakcja kelnerki, cała obsługa, menu i asortyment w tym przybytku. Swoją uwagę na temat wstrętnej, trującej potrawy przekazałem kelnerce, która widocznie nie przekazała jej anonimowej "właścicielce" (nie dziwię się, że wstydzi się pani firmować własnym nazwiskiem ten przybytek...). A co "właścicielka", gdy dowiaduje się z Internetu o krytyce? Mówi klientowi, że powinien odstać drugi raz 40 minut w kolejce do baru i zgłosić uwagi anonimowej "właścicielce"! Pani niech pomyśli raczej o zmianie niekompetentnego personelu, zamiast wymagać czegoś od klienta i krytykować go. Świetny sposób prowadzenia biznesu, iście "fajnopolacki"... Ale przecież właścicielom zależy na nabieraniu kolejnych naiwnych, nie na podniesieniu jakości, to nader oczywiste. Odbieram też jedną gwiazdkę za jedzenie i za klimat, bo to rzeczywiście zwykła barówa, a nie miejsce...
Read moreTak się złożyło, że w ub. tygodniu przez cztery kolejne dni trzy razy jadłem w różnym towarzystwie pstrąga klasycznego z grilla w barze "Pod Pstrągiem" w Lublinie przy ul. Prawiednickiej 1. Wszyscy zaproszeni przeze mnie goście też wybrali to danie z różnymi dodatkami i wszyscy byli nim zachwyceni. Jednym bardziej pasowały do pstrąga opiekane ziemniaki, innym frytki, różne też były zdania co do sałatek, ale wszyscy bez wyjątku chwalili wyborny smak upieczongo pstrąga, łatwe oddzielanie się jego skórki i ości oraz powtarzalność tych czynności. Jeśli były jakieś zastrzeżenia, to co do małego wyboru piw, które niektórzy lubią zamawiać do ryb zamiast bardziej pasujących białych win. Gdy w niedzielę padał krótko deszcz i większość stolików na dworze było zajętych, kelnerzy zbyt wolno reagowali na prośby o szybsze posprzątanie stolików. Ogólnie można pochwalić klimat tu panujący, zwłaszcza gdy ktoś ma stolik z widokiem na staw i może obserwować wędkarzy próbujących coś tu złowić. Najlepiej przyjechać tutaj w dzień powszedni, gdy jest mniej gości i przez to krótsze kolejki przy zamawianiu potraw i napojów przy barze. Zamówione rzeczy są tu sprawnie dostarczane przez kelnerów do stolików wg otrzymanych przez gości numerków i jest to system szybciej działający niż obsługa przez kelnerów gości siedzących przy stolikach. W godzinę można zjeść tu dobry obiad. Jeśli komuś nie odpowiada charakter tego lokalu jako baru i jego bezpośrednia atmosfera, to może szukać pieczonych pstrągów w jakiejś restauracji, ale na pewno nie będą one tak dobre,...
Read moreZ okazji moich urodzin pomyślałam aby odwiedzić „Bar pod Pstrągiem” z nadzieją pocieszyć siebie tego dnia pyszną rybną zupą, która kiedyś mi bardzo posmakowała. To była wielka pomyłka. Zupa się okazała niejadalna – ewidentnie stare, odgrzewane kilka razy resztki. Ziemniaki były rozgotowane, rozwalały się, a warzywa sflaczałe. Przesolona była na tyle, że nie dało się jej zjeść. Chyba po to, aby zamaskować, że jest stara i się już nie nadaje do podania. Wstyd!
Do tego zamówiłam cappuccino, które okazało się nie do wypicia – smakowało jak dziesiąta zlewka kawy z mlekiem. Gdy podeszłam do baru aby zgłosić te problemy obsłudze i zwrócić nienadające się do spożycia zupę i kawę, usłyszałam z drugiej strony jedynie lakoniczne „ok”. „OK!” Żadnej chęci do rozwiązania sytuacji. żadnego przepraszamy, OK! Osłupiałam i po prostu wyszłam z lokalu.
Mój partner, z głodu zjadł całą tą przesoloną zupę do końca, ja zjadłam kilka łyżek, co skończyło się bólem brzucha u nas obojga. Gdybym wiedziała, ze 70 złotych będzie mnie kosztować ból brzucha i zepsute urodziny, poszłabym do kebaba. Bardzo żałuję wydanych pieniędzy, zmarnowanego czasu, zdrowia i po prostu zepsutego dnia. Nie polecam tego miejsca – jakość jedzenia i obsługi...
Read more