Małam okazję być w tym miejscu na weselu. W podwójnej roli, bo zarówno jako gość, ale też jako podwykonawca.Tak się akurat złożyło że było to wesele serdecznych przyjaciół.Oni chcieli zamówić u mnie wypieki a ja bardzo chcialam je wykonać! Słyszałam że Szef restauracji jest specyficzny. Jednak pomyślałam, że uprzejmość, otwartość i pozytywne nastawienie mogą mnie uratować.Z szerokim usmiech udałam się na spotkanie organizacyjne z Szefem, które ku mojemu zaskoczeniu poszło pomyslnie. Wszystko ustalone. W dzień wesela mój mąż przed południem dowiózł deserki na słodki stół oraz pudełeczka z ciastami dla gosci. Kazano mu złożyć wszystko na podłodze na głównej sali. Na 3 godziny przed weselem dojechaliśmy na miejsce aby porozstawiać desery na słodkim stole i czar pozytywnego wrażenia prysnął. Okazalo się, że wszystko co przywiózł mój mąż stało tak jak to zostawił... na podłodze. Kelner stwierdził że nie mają na to miejsca i nigdzie tego nie schowają. Szczęście, że sala jest klimatyzowana, a desery przemyślałam tak, aby nie były wyjątkowo wrażliwe na temperaturę, bo inaczej wszystko by popłynęło. Obsługa ze wszystkim miała problem i o co się poprosiło było wykonane z wątpliwą przyjemnością. Postawiliśmy słodki stół a pozostałe desery musiałam spakować spowrotem do swojego auta bo nie dostaliśmy pozwolenia na przechowanie ich w lokalu. I znów szczęście że jeżdżę combi i miałam jak to pomieścić oraz że było chłodno na zewnątrz, bo z pewnością wszystko by się popsuło! Całą noc sama obsługiwałam swój słodki stół. Donosiłam deserki (przypominam, z bagażnika swojego samochodu!)żeby nie robić problemu obsłudze lokalu. Była to moja dobra wola, bo w innej sytuacji desery się dowozi, rozstawia i wychodzi. Reszta należy już do obsługi! Kolejne przejścia z tortem weselnym. Ale to historia na kilka kolejnych przykrych linijek... Co do samego wesela. Jedzenie przeciętne. Słabo doprawione. Pierwszy ciepły posiłek, wyjechały surówki i ziemniaki a na mięso trzeba było dłłługo czekać-moje ziemniaki na talerzu dawno zdążyły wystygnąć a gdy mąż poprosił kelnera o schabowego-uslyszal "nie ma już" :P udało nam się podkraść jednego na spółkę z sąsiedniego stołu ;) Drugi ciepły posiłek, kluski śląskie i karczek w sosie, a na łyżce do nakładania mięsa zdechła mucha...chyba wyjątkowo miałam pecha.Paszteciki do czerwonego barszczu były niezjadliwe zupełnie. Wychodziliśmy z wesela o 3 rano. Zostały mi w bagażniku jeszcze 3 pudełka ze słodkościami. Zapytałam czy możemy je zostawić. Oczywiście był problem, bo nie mają miejsca ( a gabaryty pudelka 40x60 wysokie na 15 cm- no bez przesady!) Następnego dnia pojechałam z mężem po odbiór podestów ze słodkiego stołu. Poprosiłam kelnera o zwrot stelaża od tortu weselnego. Nie miał pojęcia gdzie go szukać, zadzwonił do pracownicy z wczoraj. Usłyszał że wyrzuciła go do kosza na śmieci. Jak to? Na to wpadł Szef... I zaczął na mnie krzyczec. To już było naprawdę słabe. Miał pretensje, że on tu jest w pracy i nie ma czasu latać za moimi stelażami. Jak znajdą to zadzwonią, jak nie znajdą, to trudno (i tu pytanie: skoro Pani powiedziała, że wyżucila do śmieci, to co? Wyjmą ze śmietnika i zadzwonią??) Kontynuując bardzo podniosły ton głosu Szef dalej wypluwał z siebie pretensjie że poza tym to oni już mieli wystarczające problemy przeze mnie. Jakieś pudła im jeszcze dałam w środku nocy z którymi musieli się uganiać. Mój mąż aż stanoł w mojej obronie. Niestety niewiele to pomogło. Przykro mi z powodu obrotu spraw. Prowadzę od 5 lat firmę i może nie jest to doświadczenie na skalę dekad istnienia na rynku, jednak musze przyznać, że w tak trudnym miejscu to jeszcze nie byłam. Uważam że w dobie pandemii, czasu trudnego dla naszej branży, każdy klient jest na wagę złota a ludzie powinni się wspierać i szanować. Ten Pan szacunku do ludzi i ch pracy nie ma za grosz. Jeśli swoich pracowników traktuje tak jak potraktował mnie - nic dziwnego że są niemili. Trzeba być elastycznym i otwartym na nowe. W tym lokalu czułam się jak szczur na zamku wszechwładnego króla. Chyba życzę Szefowi...
Read moreW niedzielę zawitaliśmy radośnie z rodziną do restauracji Złota Kaczka. Zauważyliśmy wolny stolik w dogodnym dla nas miejscu. Kelner nie zdążył go jeszcze uprzątnąć po poprzednich gościach. Powiedziałem, że nie jest to dla nas problem i poczekamy. Kelner spojrzał na nas z wyrzutem. Sami zaopatrzyliśmy się w menu. Ponury kelner podszedł do stolika i w kompletnej ciszy zmienił obrus. Ani be, ani me, ani kukuryku. Kompletna cisza. Po chwili odszedł w siną dal. Poczuliśmy się jak intruzi i nieproszeni goście, których trzeba się jak najszybciej pozbyć. Nie czekając na łaskawy powrót kelnera wyszliśmy. Już nigdy nie wrócimy do tej restauracji. Podobno samo jedzenie jest ok, ale atmosfera, jaką stworzyła obsługa była tragiczna, albo raczej tragikomiczna. Mojej głodnej rodzinie odechciało się jeść w tym miejscu i pojechaliśmy do pobliskiej włoskiej restauracji, gdzie zjedliśmy obiad z przyjemnością. Odnośnie odpowiedzi z restauracji: Nie chodzi o to, że kelner zmieniał przy nas obrus, bo na własne życzenie zdecydowaliśmy się usiąść i poczekać przy tym stoliku, żeby nikt nam go nie zajął (nie odpowiadały nam wolne stoliki w samym przejściu). Problem to gburowaty i ponury kelner + obsługa, która nas zlekceważyła. Zawsze wydawało mi się, że uważność i gościnność to podstawa w tym zawodzie. Proponuję wycieczkę po innych restauracjach, skoro moja wcześniejsza wypowiedź nie jest dla Państwa wystarczająco zrozumiała. Podobne opinie o kelnerach pojawiały się już wcześniej. Kelner to wizytówka...
Read moreW związku z planowaną w pobliżu na czerwiec imprezą, zamówiliśmy 5 pokoi dla gości. Pięć pokoi, czyli wszystkie jakie są do dyspozycji, plus dwa na kolejne dwa dni. Zrobiliśmy to z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Pani menadżer od części hotelowej sprawdziła terminy i następnie potwierdziła telefonicznie rezerwację. Wczoraj poszliśmy wpłacić ewentualną zaliczkę. Najpierw dowiedzieliśmy się, że zaliczka nie jest potrzebna, płaci się w dniu wynajmu. Ok. Potem pan z obsługi przyniósł kartkę, na której były wypisane terminy i ilość pokoi, ale z jakimiś poprawkami, które nie odpowiadały rezerwacji. Następnie podeszła do nas jakaś kobieta, która bezczelnie oświadczyła, że nie ma tej rezerwacji i pokoje zostały już wynajęte dla kogoś innego. Żadnych przeprosin, nic, żadnej skruchy. Z tego co zrozumiałem pokoje zostały wynajęte dla jakiejś znajomej, która tam przyjeżdża. Tak więc, jeżeli będziecie chcieli kiedyś w tym lokalu wynająć tam pokój to polecam daleko idącą ostrożność i załatwienie od razu wszystkiego na umowie. A jeszcze lepiej poszukanie jakiegoś pewniejszego noclegu. My czujemy się absolutnie oszukani, dobrze się stało, że chcieliśmy dokonać wpłaty zaliczki, inaczej pewnie byśmy się dowiedzieli pięć minut przed imprezą. Nie ma możliwości, żeby menedżer zajmujący się częścią noclegową "zapomniał" dokonać kilkudniowej rezerwacji, w tym na jeden dzień wszystkich pokoi....
Read more