Dramat... Dno i 4 metry mułu... Przyszliśmy ze znajomymi i naszymi dziećmi (trójką dzieci, każda para ze swoim, nie ze stadem trzydziestu) do puściusieńkiej "jadłodajni" - teraz już wiemy czemu- ale zrzuciliśmy to na wtorek- i siedliśmy w szpetnej piwnicy bez polotu-sami nikomu nie wadząc... Czekamy... czekamy... i jak to w jadłodajni, CZa było iść do kasy i zamówić ŻARCIE - obsługi kelnersiej żadnej - mają tylko jednorazowe sprzątaczki, ale o tym za chwilę . Zaczęło się od wyboru (nie)pizzy... Obsługa chamska jak w PRL - nie mamy Pana płaszcza i co Pan nam zrobi??? - w końcu się udało, ale efekt mierny... Podeszwa na płaskim, słone jak popcorn w kinie dobrze, że zamówiliśmy picie... No i kulminacja dramatu, na scenę wkracza pierwsza sprzątaczka w stroju kelnerki (mają rozmach...), bo się wylało picie z półokrągłej szklanki, która się toczy po stole zamiast na nim stać... Zjeść się tego nie da, dzieci płaczą, że głodne, a to fuj... be... Wyrywają sobie picie, bo obleśne, przesolone żarcie trzeba przepić... I tragedia zbiła się dzieciom szklanka... Jakaś nietypową, kosztowna i unikatowa, bo właściciel albo cięć go zastępujący - tak wynikało z zachowania, zrugał nas do imentu... Że jak to??? Że sobie nie rzyczy, że... Nic to, że o dzieciach krzyczy przy dzieciach, że 2 złote szklanka, że tylko my w lokalu, że... No i jednorazowa sprzątaczka jako, że jednorazowa, się nie pojawiła raz drugi... Powycieraliśmy co się dało chusteczkami, szkło zebraliśmy i skruszeni opuściliśmy ten ten przybytek (nie)rozkoszy zniesmaczeni... Dodam, że piszę to o 3 rano, przebudzony, bo suszy jak po wczorajszym (alkoholu gram 0)... Już 2 razy w nocy usta płukane prysznicem z solanki i akurat "recka" zaczepia, co myślisz o...??? Nie myślę... Staram się zapomnieć to traumatyczne (na szczęście) przeżycie... To były te 3 razy kiedy tam zawitaliśmy pierwszy, ostatni i nigdy więcej... Omijajcie szerokim łukiem... Powinni zmienić nazwę na "chamska solanka na płaskim", przynajmniej byłoby wiadomo czego się spodziewać - jak wycieczka do Czarnobyla - ekstremalna turystyka gastronomiczna. Epilog Naprawdę wystarczy przejść 3 metry dalej do Restauracji Kieleckie, by przekonać się o jakości jedzenia obsługi i przyjazności dla rodzin z dziećmi i nie tylko...
P. S. "Czwarta nad ranem... Może sen przyjdzie??? Może mnie zabierze...???" Nie... Wpierw płukanie ust z solanki......
Read moreWydaje się, że ta knajpa dzieli ludzi na lepszych i gorszych, ci lepsi dostają oliwę do pizzy, dodatkowo dostając kilka razy pytanie od obsługi czy ją chcą, a ci gorsi nawet nie otrzymują pytania o ten dodatek. Ogromny niesmak. Jeszcze zrozumiałam bym gdyby knajpa serwowała szerokie menu, a oni serwują tylko pizzę, więc oczywistym jest, że człowiek chciałby otrzymać oliwę. Na początku myśleliśmy, że ten ekskluzywny dodatek jest dodatkowo płatny, lecz w menu takiej informacji nie znaleźliśmy, oczy otworzyły nam się kiedy przy stoliku obok nowo przybyci klienci dwa razy byli pytani o dodatek w postaci oliwy. Szybka obserwacja pozwoliła nam dostrzec, że np. małżeństwo obok również miało przyjemność jedzenia "suchej" pizzy. Czy klient ma się upominać o tak oczywistą rzecz? Szefostwu radzę przyjrzeć się pracownikom, bo sprawiają wrażenie jakby byli tam za karę, dodatkowo obsługując klientów w "nierówny" sposób, skutecznie odstraszają przed kolejnymi wizytami. Dodatkowo zalecam wymianę szklanek, ponieważ są bardzo porysowane, niewypolerowane, podawane klientowi z widocznymi zaciekami. Pizza sama w...
Read moreDo pizzerii trafiłem po wygooglowanych poszukiwaniach "najlepsza pizzeria w Kielcach". Pieprz i Bazylia w tym rankingu była bodajże na 2 miejscu. Poszliśmy do tej oznaczonej nr 1 i... pizza wcale nie była rewelacyjna. Co jej dolegało? Ciasto było zbyt słone. Kolejne podejście, tym razem do Pieprz i Bazylia. Tutaj absolutnie nie zawiedliśmy się. Lokal taki sobie, ale ta pizza!!! Jadłem tam różne i każda mi smakowała. Moja ulubiona to Piccante z salami. To co wyróżnia każdą zrobioną przez nich pizzę to są to dwie rzeczy. Pierwsza to ciasto. Nigdzie, ale to absolutnie nigdzie, nie jadłem pyszniejszego :), :), :). To ciasto, jedzone w pizzerii, świeżutkie mmmm, pycha. Nigdy nie zostawiłem tam żadnych kawałków ciasta. Rewelka. Druga rzecz to staranność. Staranność w rozłożeniu składników. Jak się popatrzy na nią to widać, że komuś tam zależy. To czuć w smaku, ale i widać. Całemu zespołowi Pieprz i Bazylia serdecznie gratuluję. Dla mnie jesteście nr 1 nie tylko w Kielcach, ale i wszędzie tam, gdzie do tej pory zdarzało mi się...
Read more