Miejsce wybitne na Warszawskiej mapie piwnej. Po pierwsze tu kwitnie życie, przychodzą żywi inteligentni ludzie z którymi można pogadać przy barze, pracują żywi normalni ludzie, na bieżąco w dużych jak na wielkość lokalu ilościach leje się żywe prawdziwe piwo (nie mylić z nazwą własną) za kwotę pozwalającą żyć i pić jednym słowem prawdziwa mała Czeska hospoda w Warszawie czyli jedno z tych miejsc które patrząc na całą resztę miernych Warszawskich lokali nie powinno w ogóle istnieć bo przecież się za mocno wyłamuje! .Po zamknięciu Czeskiej Baszty bezsprzeczny lider w powyższym temacie. Aaa i bardzo dobrze zrobione przekąski piwne. A na koniec parafrazując jedną nieprzychylną opinię która mnie rozwaliła: Poszedłem do tego lokalu z moim czeskim przyjacielem.... tak, tak taż mam znajomych z Czech, siedzieliśmy kilka godzin gadając przy barze po polsku i czesku i wreszcie nie marudził że jakieś dziwne piwo leży na niemytym kranie tydzień czy miesiąc i wreszcie dało się pić točené piwo bo na butelkowe nikt do Czeskich knajp nie przychodzi (ale ciamajdy o tym nie wiedzą) Więc jakim trzeba być ciamajdą by wypisywać kocopały o lumpowskim piwie no może prócz holby która cały jeden raz się na kranie trafiła, (sorry jej to naprawdę nie lubię ;)), lumpowskich bywalcach lokalu - takie lokale występują u naszych południowych sąsiadów w 80%, brak tylko ciemnej boazerii na ścianach, kolejne 20% to korpotapy Pilsnera czy Budvara i jakieś wymysły hipsterskie dla smarkaczy, ale te ostatnie są w zasadzie tylko w jedynym zmanierowanym Czeskim mieście - w Pradze. Zachowanie barmana jak najbardziej po czesku - nie podoba się to wypad! z tym że gdybyście to pokazywali ostentacyjnie w knajpce w Czechach to ząbki by poleciały od tych lumpe- bywalców jak ich nazwaliście, a tu wszyscy zdrowi wyszli - no pełna kultura i wyrozumiałość dla "co...
Read moreLokal bardzo mały, choć nie zawsze jest to dużą wadą. Po czeskiej piwiarni jednak spodziewałam się nieco więcej, byłam bardzo zaskoczona, że ani na kranach, ani nawet w lodówkach nie udało się znaleźć żadnego ciemnego lagera. Krany to w większości světlý ležák, světlý ležák, a oprócz tego dla odmiany světlý ležák - nie jestem przekonana co do takiego zagospodarowania przestrzeni w kraju, w którym ludzie prowadzą wojny Harnaś vs. Warka. Zwykle jednak w knajpach piwnych spotykam się z tym, że czego nie ma na kranach, to jest w lodówkach. Myślę, że nawet taki zwykły Kozel rozwiązałby mój problem, choć ten warzony w Polsce nie podchodzi do czeskiego. Barman (prawdopodobnie właściciel) chyba średnio w temacie, jedna z klientek zapytała o poradę w doborze piwa i dostała niezbyt profesjonalną odpowiedź. Pytanie bardzo podstawowe, myślę, że nawet przeciętnego barmana powinno być stać na więcej. Muzyka w knajpie absolutnie okrutna, nie wiem co to było, jakaś czeska Hannah Montana i Kid Rock? Plus za czeskie przekąski do piwa i Krecika na parapecie, ale na tym niestety dobre strony się kończą. Bardzo przeciętne miejsce, nie wrócę tutaj. Ciekawa jestem, czy właściciel tego miejsca kiedykolwiek był w Czechach, bo ja jako stała bywalczyni tego kraju wyszłam bardzo rozczarowana. Ani piwa, ani klimat miejsca i podejście do klienta nie...
Read moreRzecz jest taka, że chciałoby się mieć ciastko i zjeść ciastko. W wypadku "Czeskiej" to się niemal w zupełności udaje. Jest szeroki wybór piw, które na standardy warszawskie nie są drogie. Jest obsługa (właściciel?) Która na rzeczy się zna, potrafi doradzić a i pogawędzić chwilę też można. To, razem z ekipą stałych bywalców, którzy należą raczej do tych uprzejmych i nieawanturujących się, daje fajny, lokalny klimat. To na plus. Nie można mieć jednak wszystkiego, więc na minus poczytałbym niezbyt wygodne ławy w typie ogródek piwny, oraz łazienkę która pierwszą młodość ma za sobą (chociaż jest czysta!). Kilka faktów: piw jest 6 "z kija" i cała lodówka różnych butelkowanych, nie tylko czeskich. Można zamówić coś małego do jedzenia, typu tosty, popcorn, paluszki etc. Co do zasady, to jest miejsce żeby się napić ze znajomymi, względnie obejrzeć mecz, a nie jeść...
Read more