Niestety nie mogę ocenić jedzenia... Spotkała mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja. Chcąc coś zamówić, stanęłam w kolejce za dwoma innymi klientkami. Choć widziałam dwie panie z obsługi (jedna z nich minęła nas kilka razy) nikt do nas nie podszedł. Po upływie ponad 5 minut postanowiłam się przypomnieć, pytając kiedy będziemy mogły złożyć zamówienie. Jedna z pań odpowiedziała mi, że mają dużo zamówień do zrobienia, że są tylko we dwie na cały lokal, co w pełni rozumiem. Jednak, uważam, że można w takiej sytuacji po prostu to powiedzieć, nie ignorując klienta przez tyle czasu, co zasugerowałam panią - dostałam taką samą odpowiedź jak powyżej. Dwie klientki, które czekały przede mną, nie dowiedziawszy się niczego, postanowiły opuścić lokal. Z racji tego, że byłam ze znajomymi, którzy zdążyli już zamówić, zostałam w środku. Panie z obsługi kilkukrotnie podchodziły do naszego stolika donosząc zamówienia nie odzywając się, w żaden sposób nie komentując sprawy. Przy którymś z kolei kursie jedna z pań poinformowała mnie, że już mogę zamówić, tak wyglądała mniej więcej ta wymiana zdań: Ja: niestety, ale straciłam ochotę żeby coś zamówić. Pani z obsługi: nie ma problemu. Ja: chyba jednak jest. Pani z obsługi odchodząc, mówiąc do mnie tyłem nieprzyjemnym tonem: nie chyba nie ma.
Ta sytuacja była bardzo nieprzyjemna. Już niechętnie będę tu przychodzić, o ile w ogóle. Poczułam się bardzo niechciana w miejscu, do którego lubiłam wcześniej przychodzić. Gdybym mogła sobie czegoś życzyć, to tego, aby po prostu powiedzieć: proszę usiąść, poinformuje pana/panią, kiedy będzie możliwe złożyć zamówienie, przepraszamy,...
Read moreZazwyczaj nie zamieszczam negatywnych opinii, uwagi zostawiam dla siebie. Ale dzisiaj przeżyłam totalne rozczarowanie. Obsługująca mnie młoda i śliczna dziewczyna nie potrafiła mi pomóc, odpowiedź na każde moje pytanie konsultowała z kimś zza ściany. Zapytałam czy mogę kupić bezę, która zostanie zapakowana tak, by nie uległa zmiażdżeniu (bo bardzo traci na wyglądzie a ja ją miałam zanieść w prezencie). Pani, po konsultacji odrzekła, że nie. Zaproponowałam, że zapłacę kaucję za pojemniczek i jeszcze dzisiaj go odniosę. Po kolejnej konsultacji "zza ścianą" usłyszałam, że nie. Lody (które również kupowałam na wynos, co wyraźnie podkreśliłam) otrzymałam w pojemniku bez przykrycia, za to z niepotrzebną drewnianą łyżeczką. Zapytałam czy można go jakiś przykryć. Tym razem bez konsultacji usłyszałam, że nie. No i jeszcze - zamiast bezy - kupiłam jedną porcja sernika. 27 zł mały kawałek sernika!!!!! Nie przeczę, bardzo dobrego, ale za 27 zł. Powinnam kupić dwa, wszak szłam w gościnę. Zrezygnowałam. Na drugi raz po prostu upiekę sama. A lody? No cóż, jedliśmy płynne. Ale najsmutniejszy był stosunek pani do mnie i moich próśb. Zupełnie nie próbowała mi jakkolwiek pomoc czy...
Read moreOpinia ku przestrodze
Wczoraj z moim przyjacielem Michałem wybraliśmy się na lody. Myśleliśmy, że to będzie zwykła przygoda kulinarna - ot, dwie gałki szczęścia, parę minut chłodnej rozkoszy i powrót do codzienności.
Ale nie. Nie byliśmy gotowi na to, co się wydarzyło.
Te lody nie były zwykłe. To był zamach na nasze życie lodowe. Smak tak nieprzyzwoicie dobry, że rozwalił nam skalę przyjemności. To nie było jedzenie – to było doświadczenie transcendentalne. Gdzieś między wanilią a pistacją Michał spojrzał na mnie i powiedział: „Stary, to już koniec. Już nigdy nie zjemy normalnych lodów. Wszystko inne będzie tylko żałosną podróbą.”
I miał rację. Wyszliśmy stamtąd zadowoleni, ale też złamani. Oni poszli za daleko. To powinno być nielegalne, żeby robić coś tak dobrego. Bo co teraz? Co mamy począć w świecie, gdzie wszystkie inne lody smakują jak plastikowe kulki z Biedronki?
Podsumowując: • smak: 11/10 • konsystencja: jakby anioły kręciły śmietankę własnymi skrzydłami • konsekwencje: trwała trauma i zniszczenie wszystkich przyszłych doznań lodowych
Polecam każdemu, kto chce raz w życiu zasmakować absolutu… i potem już nigdy nie...
Read more