Ziemlich nah an der Stadtfähre steht eine Gebäude die von außen an die sozialistische Handelsvergangenheit des Landes erinnert. Früher war es wohl ein Laden, heute ein Bistro. Mir würde es von einem einheimischen Bekannten empfohlen mal dort zu essen. "Die haben die besten Piroggen in der Stadt", meinte er. Okay. Dann probieren wir Mal die.... Eine helle Kaufhalle, verglaste Küche, rechts ein Tresen wie im Laden und da hinten ein Regal voll Honigglaser. Man fühlt sich gleich wie bei Oma ;) Hinter einer Glasscheibe steht ein mit etwas beschäftigter Mann und zeigt kaum Interesse an den Kunden. "Okay" denke ich mir, womöglich soll das eben so wirken, wie früher im Milchbar, als eine voluminöse Köchin mit einer riesen Kochkele dem Kunden eine Portion undefinierter "Mumpe" auf dem Teller platzierte? Die Auswahl an Piroggen ist eher durchschnittlich. In Stettin hatte ich länger überlegen müssen. Schließlich liebäugle ich der Mexikanischer Variante, aber Frage den Verkäufer noch Mal, was da drin ist. "Etwas pikant aber essbar", sagt er. Damit ist das Gespräch beendet. Er kehrt zu seinem Handy, ich zu der Auswahl. Am Ende bestelle ich doch die Mexikaner bei dem etwas gelangweilten Kassierer und gehe mir einen Tisch zu suchen. Die Auswahl ist an sich gross - runde und quadratische Tische laden freundlich ein. Nur, wenn die noch sauber waren... Sind sie nicht. Schließlich finde ich ein Tisch der etwas weniger befleckt im Leuchtstoffröhrenlicht freundlich mit ein paar Spritzer Barszcz blinzelt. Glücklich über dem "Fund" setzte ich mich hin und warte. Immer wieder ertönt ein Signal im Saal und irgendeiner der Kunden geht zu Ausgabe. Schließlich, nach einer halben Stunde bimmelt auch mein Pipper und ich geh, hungrig wie ein Wolf, mein Essen an der Ausgabe abholen. Spärlich informiert mich die Köchin welche Portion was beinhaltet (wir sind hier zu zweit essen) und verschwinden hinter der dicken Glassscheibe. "Na endlich!", freue ich mich im Geiste und eile mit den Tellern zum Tisch. Schnell holle ich noch das fleckige Besteck aus dem Kasten in dem schon zig Kunden an dem Tag ihre Finger tauchten, zwei dünne Papierservietten und setzte mich hin. Der Barszcz (Rote-Bette Brühe), den ich mir dazu bestellt habe schmeckt etwas faade. Für 5zl etwas enttäuschend. Die Piroggen dagegen sind lecker. Dünner Teig, die Fühlung ist gut, aber nicht zu sehr gewürzt und schmeckt wirklich ein wenig mexikanisch. Mein Begleiter kaut an der "ukrainischen" Variante, wie seit einiger Zeit die früheren Russischen Piroggen heissen, ohne Überzeugung. "Irgendwie schmeckten die bei Mama früher besser", meint er. "Früher war angeblich alles besser, auch der Barszcz", erwidere ich und stehe von dem Tisch, den auf den Platz warten bereits einige, hungrige Kunden. Ob ich hier noch Mal essen werde? Eher nicht. Es gibt auch andere Orte in der Stadt an den man gut essen kann, wenn auch vermutlich nicht so günstig. Die wollen auch ausprobiert...
Read morePo całym dniu zwiedzania miasta, chciałyśmy zjeść coś ciepłego. Zapytałyśmy kogoś miejscowego o polecenie i powiedziano nam o tym Bistro. W menu, poza kilkoma rodzajami pierogów i dan typowych dla baru mlecznego, na ten dzień było kilka dań obiadowych z mięsem. Z tego, co widziałyśmy, to porcje były bardzo duże i wyglądało na smaczne. Do tego można dokupić zupę, kompot, napoje zimne i gorące. Przyszłyśmy, zamówiłyśmy świetne pierogi, wyszłyśmy najedzone i zadowolone. Obsługa w miarę możliwości szybka i sympatyczna. Poczytałam inne opinie i wierzyć mi się w niektóre nie chce. Ludzie! Idziecie do baru szybkiej obsługi, który, mimo wszystko, ma pewną wydolność. Nie jest to fast food z jedzeniem z papieru. Przecież tam cały czas jest kolejka! Jeśli chcecie jeść świeże, to czasem musi chwilę potrwać. Słyszałam pretensje od kogoś, że na karkówkę musiał chwilę poczekać. Bo nie była odgrzewana, czy trzymana w podgrzewaczu, tylko robiona na świeżo! My na pierogi też czekałyśmy, ale wiedzialyśmy, że warto! Były pyszne (choć zimna cebulka nas zaskoczyła, ale najwidoczniej tak tu jest i już)! Zarzuty do pana z obsługi, że chamski czy coś - stańcie sobie na kilkanaście godzin w tym okienku i zachowujcie się cały dzień profesjonalnie przy takiej ilości klientów - kiedy Wam się odechce i dla własnej satysfakcji pozwolicie sobie na trochę złośliwości? To nie jest elegancka restauracja, w której będą przed Wami dygać na każdym kroku, tylko bar z pierogami za 19 zł za porcję! Wygląd knajpy się komuś nie podobał - powtarzam, to bar szybkiej obsługi, a nie restauracja z gwiazdką Michelin. Tam nie ma być elegancko i przytulnie. Masz się szybko najeść i wracać do zwiedzania czy urlopowania. Ważniejsze było dla mnie, że miejsce nam polecono, a osoba polecająca w czasie naszej wizyty sama przyszła tam po obiad, czyli warto. Polecam, jak ktoś nie ma kija w tylnej części ciała i nie wymaga białych obrusów na stole, by dobrze zjeść. Jeśli tylko będę znów w...
Read moreA very clean and cozy spot with a simple but welcoming atmosphere. The food was delicious and generously portioned, which was a big plus for me. Everything tasted fresh and was clearly made with good-quality ingredients.
Their dessert-style pierogi were a fun and unique surprise – I tried the sweet ones with cheese and fruit, and they were both creative and really tasty.
The staff were very kind and friendly, making the whole experience feel warm and personal.
If you’re looking for an authentic Polish food experience with great quality and a friendly vibe, I highly...
Read more