Poszłam z przyjaciółmi bo zachwalali pod niebiosa, same ochy i achy. Jedzenie nawet nawet, smaki raczej domowe, ale średniawe. Wzięłam placek po węgiersku bo bardzo go lubię. Ale nie tutaj. Jak zazwyczaj sos ma mięsny, ciężki, intensywny, głęboki smak tak tutaj placuszki wesoło pływały w rzadkim, bladym sosie pomidorowym. Mięso przynajmniej miękkie. Do tego surówki z białej i czerwonej kapusty, kapusta chrupiąca i soczysta, to na plus. Herbata zimowa napawała lekko niepokojem jako że robiona na zwykłym liptonie, ale okazało się że jest bardzo smaczna i dobrze przyprawiona, do tego duża, zastanawia tylko jak jest przyrządzana. Znajoma zamówiła - w jednej porcji brak goździków, w drugiej już były - nie wiadomo tak na prawdę czy to co jest podane w karcie rzeczywiście ląduje w naparze. Owoce i cynamon były w każdej, goździki - raz tak raz nie. Świeży imbir - nie wiadomo, na moje nawet posmaku nie było, a na pewno nie było go w kubku. Smuci również nieco marnotrawstwo produktu - w każdym kubku ląduje cała laska cynamonu. Jak na kubek, nawet taki duży, trochę to za dużo, zwłaszcza że nie czuć tego cynamonu aż tak bardzo. Prawdopodobnie później ląduje to w śmieciach (mówię prawdopodobnie bo mam nadzieję że nie ląduje to potem w kolejnym kubku czy innym kotle z gotującą się herbatą w ramach cięcia kosztów). W ciągu jednego dnia leci tego całkiem sporo (od naszej czwórki tylko poszło jakieś 6-7 lasek cynamonu, mało ekologicznie). Niestety w niedzielę na sali panuje bałagan. Brak obsługi kelnerskiej skutkuje bieganiem klientów w te i nazad zaraz obok reszty gości. Klienci chcąc zasięgnąć informacji o daniach muszą omawiać wszytko przy kasie blokując kolejkę. Nie ma rezerwacji stolików więc jedni klienci sterczą nad głowami konsumujących w nadziei na zwolnienie miejsca. Nad muzyką też czasem chyba nikt nie panuje, bo po pewnym czasie utwory leciały tak głośno, że ciężko się było porozumieć w 4-osobowym gronie siedząc koło siebie. Okropny harmider. Do tego chciało się uciekać jak z kuchni zaczęły ulatywać zapachy chyba razem z dymem bo aż piekły oczy. Ceny raczej standardowe, bardziej dopasowane do wielkości porcji niż jakości, ale lepiej już chyba dać parę złotych więcej i zjeść w swoim ulubionym miejscu niż przyjeżdżać specjalnie tutaj. To jest raczej knajpka dla okolicznych mieszkańców i ludzi, którzy są mimochodem, mają czas i chcieliby coś zjeść nie...
Read moreNie rozumiem fenomenu tego miejsca. Potrawy wcale nie są doprawione, jałowe i bez smaku. Surówki wiecznie te same których także nie rozumiem.. mieszanka marchewki z kukurydzą lub czerwonej kapusty z papryką konserwową ??? Od stycznia cały czas te same. Zupy także nie mają smaku, trzeba wlewać sporą ilość magii i pieprzu bo inaczej nie do zjedzenia. Drugie dania mają także wiele do życzenia.. ziemniaki smakują jakby leżały w wodzie od samego rana, frytki nasiąknięte frytura, a ostatni makaron boloński to totalna pomyłka, zero smaku pomidora, samo mięso mielone bez żadnego doprawienia, bez rukoli, sera tyle co kot napłakał i makaron rozgotowany. Ogolnie mówiąc jedzenie jest po prostu niedobre !
Ponadto w większości dan dnia i lunch jest cały czas kurczak. Jak nie udko- nie dopieczone i z PIÓRAMI!!! Ryz z kurczakiem nie zjadliwy, wielkość kawałków nie doprawionego mięsa jest nie do zniesienia. Dlaczego nie używają podstawowych przypraw??? Ci kucharze powinni pójść na stołówkę do przedszkola
Pozytywne opinie chyba pisze im rodzina, znajomi albo sami sobie. Wielokrotnie słyszałam narzekanie pozostałych klientów. Schabowy w styczniu był na 3/4 półmiska a tydzień temu mniejszy od dłoni 😂 no żarty jakieś. W dodatku przy krojeniu wypływała z niego kałuża tłuszczu. OBRZYDLIWE. Panie za kasą też nie są zbyt mile, każda jedna opryskliwa, a wysoka blondi z kokiem to wybitnie. Za dużo wpadek żeby wszystko opisać. Ogólnie ujmując nie polecam i nic więcej nigdy tam nie zjem i ostrzegam każdego. Już lepiej zjeść zupkę chińska, przynajmniej ma jakiś smak, a nie woda z ziemniakami które nie są nawet dobrze obrane i mają czarne oczka, do tego zeschnięty chleb. Taki wczoraj dostałam, był aż wywiniety...
Read moreTragedia. Oprócz nazwy z karczmą nie ma to nic wspólnego. Na ścianach tapeta z kanarkami a z sufitu lampy ikeowskie. Muzyka jak z nowoczesnej kawiarni Bruno Mars i tym podobni. Całość w żaden sposób nie tworzyła żadnego klimatu, niczego. Menu okrojone, max 5 napojow do wyboru. Dania wymyślne mające się nijak z Polską karczmą. Wchodząc od razu do lokalu ukazuje się okienko z parapetem wypełnionym talerzami z resztkami. Aż człowiek od razu nabiera apetytu.. Koło okienka na podłodze leżą zapasy napojów. Podłoga przy "barze" upieprzona jak nieszczęście. Obsługa jakby siedziała za karę. Zamówiłam żurek i zapiekanki, dostałam brzęczyk i czekałam. Kiedy zadzwonił poszłam do baru i oto ujrzałam gorący żurek w misce nalany po brzegi który stał na blacie. Bez żadnej tacy lub łyżki. Czy naprawdę tak ciężko było przewidzieć że nikt gorącej zupy w rękach nieść do stolika nie będzie i jesc rękami? No szanujmy się. Ale trudno. Obsłużyłam się sama. Tylko siadłam do stolika z tym żurkiem wzięłam łyżkę do dłoni i brzęczyk zadzwonił za zapiekankami. Czy aż tak trudno było podać to razem? Zważywszy że człowiek sam musi po to latać wyglądało to jak jeden wielki żart. Tak samo nie rozumiem dlaczego lokal który w intencjach ma bycie restauracją jest prawie jak kuchnia w domu. Samemu musisz sobie przynieść do stołu skompletować zastawę i potem posprzątać. Jedyna różnica jest taka że jedzenie jest gotowe. Co do jedzenia było w normie. Zapiekanki jakby domowe z piekarnika, żurek jak żurek. Nic z jedzenia jakiegokolwiek wrażenia na mnie nie zrobiło. Jednak tej samej nocy się zaczęło. Zatrucie, biegunka, gorączka. Stanowczo odradzam wizyty...
Read more