On 23rd of May i have been in this shop with my wife and daughter. Worker of the shop have accused me that i have opened one of the items from the shelf (which i did not), and when he have realised that he is wrong, gent just walked away. Wife came back to the shop to buy some cosmetics, and same person have approached to her and asked what is the reason why she came to the shop for a second time and did not buy anything during first time. Such behaviour are UNACCEPTABLE. I don't want to spend my money in place where stuff are unreasonably accusing me in something , and having an unreasonable suspicion of stilling if my wife are coming back to the shop.
Kindly requesting to explain to the staff that clients can visit your shop multiple times if they find it necessary, and they have NO right to accuse a client in anything if there is no particular reason for that. Person who have approached us was a male, age around 55 years old.(not really sure if he a security...
Read moreI purchased a gift card for my friend at this store, but when she tried to use it, it didn’t work. I went back to the store to clarify the issue, only to find that no one there spoke English. I did my best to explain the situation in Polish. The consultant, Klara, understood me but said she couldn’t help in any way. She failed to direct me to anyone who could assist and made it clear through her facial expressions and attitude how poor my Polish was and how much she disliked speaking with me.
I have never experienced such rude, arrogant, and unprofessional service anywhere in Poland. Additionally, the staff on-site, including the administrator, were completely unhelpful and made no effort to resolve the issue
Update: I wrote an email to customer support, and they informed me that I need to return to the store again because the money was incorrectly credited to my card. By the way, the card was issued by the...
Read moreAch, Douglas – bastion luksusu, elegancji i… półpustych słoiczków z tajemniczą zawartością. Wybrałam się tam z naiwnym marzeniem, że poczuję się jak królowa pielęgnacji – otulona troską, dopieszczona poradą eksperta, przekonana do zakupu eliksiru młodości za równowartość dwóch rachunków za prąd. I rzeczywiście – uśmiech, profesjonalizm, miła rozmowa. Klient VIP, nie inaczej.
Problem w tym, że królewskie traktowanie skończyło się w momencie, gdy wyszłam ze sklepu. Po otwarciu kremu w domu zastałam widok, który przypominał raczej resztkę budyniu w słoiczku po imprezie niż luksusowy kosmetyk za ponad 500 zł. Pół opakowania? Neonowożółty kolor? Konsystencja z epoki lodowcowej? A przecież w sklepie było mleczne, aksamitne cudo! Poczułam się trochę jak ofiara magicznej sztuczki – „patrz tu, a my podmienimy tam”.
Po powrocie do sklepu z nadzieją na rozwiązanie sprawy, trafiłam na uroczą odpowiedź: reklamacja, dwa tygodnie, święta po drodze – wie pani, trzeba się liczyć z realiami. Tak, oczywiście, bo kupując krem do twarzy za niemałą sumkę, powinnam uwzględnić w planie pielęgnacyjnym kalendarz dni wolnych firmy. Nie ma to jak luksusowe doświadczenie – tylko że bardziej z kategorii „thriller z elementami absurdu”.
Reklamacja trwała, uwaga, 19 dni. Już 15. dnia wiedziałam, że zgodnie z obowiązującym prawem reklamacja jest automatycznie uznana za zasadną. Ale cierpliwie czekałam – z czystej ciekawości, co też Douglas wymyśli. I wreszcie dziś – telefon. Udałam się do sklepu. Na miejscu: grobowa cisza, zabijanie wzrokiem, teatralne westchnienia, przewracanie oczami, grymas na twarzy – cała gama luksusowych emocji. Gwóźdź do trumny? Nawet głupiego „przepraszam” nikt nie był w stanie z siebie wydusić.
Zwrot? Gotówkowy. Mimo że płaciłam kartą. Bo „oni tak nie mogą”. Oczywiście. A ja najwyraźniej mogłam przez 3 tygodnie pielęgnować frustrację zamiast twarzy. Chciałam tylko jak najszybciej zakończyć ten żenujący rozdział, choć może powinnam była się jeszcze pokłócić – dla zasady.
O całym doświadczeniu mogłabym opowiadać jeszcze dłużej – chociażby o żenująco niskim poziomie obsługi, braku podstawowej wiedzy (np. o typach cery – rzecz dość istotna w branży beauty, nieprawdaż?), czy zupełnie nieprofesjonalnym podejściu, które bardziej przypominało znudzoną ekspedientkę z osiedlowego kiosku niż doradcę w "prestiżowej" perfumerii.
Podsumowując: nie polecam, a wręcz odradzam. Nie wiem, co mnie podkusiło do zdrady Sephory, ale wiem jedno – więcej tego błędu...
Read more