Przychodnia tylko i wyłącznie dla osób, które są już na emeryturze, mają dużo czasu i są w pełni samodzielni. Niekompetencją bije już przy pierwszym spotkaniu na poziomie rejestracji! Pacjent na podstawie skierowania zapisywany jest na konkretny dzień i godzinę z adnotacja, że ma stawić się pół godziny wcześniej. Po przybyciu ustawia się kolejny raz w kolejce do rejestracji aby dowiedzieć się gdzie prawdopodobnie zostanie przyjęty. Gdy stawi się pod pokojem gdzie jest jego karta to pół sukcesu, pełen sukces jest w chwili gdy jest odnotowany na pełnej zagadek liście pacjentów. Niestety, gdy nie ma go na owej liście przez kolejne kilka godzin będzie zbywany tekstem -"proszę czekać", "wyczytuje nazwiska", "karta jest, lekarz decyduje". W tym czasie taki pacjent ma kilka razy podawane krople, które rozszerzają źrenice, bo już po poprzednim razie nie działają. Czeka nadal. Po 5 godzinach próbuje zapytać w rejestracji. I tu szok- proszę dać mi do ręki dowód osobisty ja pójdę sprawdzić, gdy się nie godzi na taki proceder zostaje przez oburzoną Panią z recepcji odesłany na koniec kolejki. (Jakie RODO, Ona ma prawo zabrać dowód i iść na tyły recepcji- pytanie o nazwisko pozostaje bez odpowiedzi. Identyfikatora brak! Pacjent wraca pod gabinet, w przychodni jest od 6 rano. Godzina ok. 14-tej gdy nie ma już nikogo z pacjentów, pyta panią która wczytuje- Czy ktoś mnie przyjmie? W tym czasie w gabinecie jest 3 lekarzy. Pani informuje, że tak, zaraz przyjdzie... Pojawia się lekarz- co słyszy pacjent? Ja zostałem tu wezwany z innego gabinetu na konsultacje, bo inni lekarze operują. Przypadek nie jest standardowy, szybkie podstawowe badanie, bo sprzętu do rozszerzonych badań brak, bo to nie mój gabinet. Następnie skierowanie na zabieg, bo tylko jak się coś z oka wytnie to będzie wiadome co to jest i czy groźne -innej opcji w tym Szpitalu nie ma! Tak potraktowany pacjent wraca kolejny raz do kolejki przy recepcji zapisać się na zabieg. Data dość szybka, bo za dwa miesiące. Ciąć będzie lekarz… hmm a który???- ten, który przyjdzie cóż za pocieszenie słyszy z ust recepcjonistki. Godzina 14.30! Hmmm o 5 rano wyjechałem o 16-tej będę w domu! Super spędziłem urlop, nie wspomnę o kierowcy, który czekał razem ze mną! Dnia 15.01.2019r. To chyba Nowe...
Read moreTekst zażalenia do rzecznika praw pacjenta WIM: Dnia 12/02/2020 około godziny 11:00 z powodu pogarszającego się stanu zdrowia udałem się do poradni hematologicznej z prośbą o przełożenie wizyty z 06/03/2020 na wcześniejszy termin. Zostałem odesłany przez dwie Panie pielęgniarki ze stwierdzeniem, że najlepiej będzie udać się na SOR. Poszedłem więc na ten oddział. Po wstępnej konsultacji, przedstawieniu ostatnich wyników badań i wywiadzie medycznym zostałem poinformowany, że muszę oczekiwać na dalsze wezwanie lekarza. Po niedługim czasie zostałem wezwany przez jakiegoś Pana do pokoju w dalszej części oddziału. Nie wiem kim ten Pan był, gdyż nie raczył się przedstawić. Był ubrany w strój cywilny bez żadnego widocznego identyfikatora. Jakież było moje zdziwienie gdy osoba ta z nieukrywaną niechęcią zaczęła mnie pouczać o przeznaczeniu SOR i robić mi niestosowne uwagi. Po tak stresującym początku Pan ten zaczął mnie wypytywać o moje dolegliwości. Gdy z powodu zdenerwowania stwierdziłem, że jest wszystko w karcie przyjęcia na SOR dostałem odpowiedź, cytuję dosłownie: "nie umiem czytać". Poinformowałem go, że w Państwa szpitalu byłem długoletnim honorowym krwiodawcą ze statutem zasłużonego (około 27 litrów oddanych składników krwi) i mam teraz sam duży problem z krwią. Z szyderczym wzrokiem pełnym obojętności osoba ta stwierdziła cytuję dokładnie: " wiesz Pan co mnie to obchodzi". Następnie stwierdził, że: " oddycha Pan, serce bije wiec proszę wyjść i oczekiwać kilka godzin". Po tak postawionej sprawie i potraktowaniu mnie w sposób przedmiotowy zrezygnowałem z dalszego oczekiwania. Zgadzam się oczywiście, że SOR jest do celów ratujących życie, ale nie udałbym się tam gdyby nie zostało mi to zasugerowane. Nie rozumiem dlaczego zostałem przyjęty na wstępnym wywiadzie a potem tak potraktowany. Jak można oczekiwać szacunku od pacjentów jeżeli traktuje się ich w taki sposób. Nie ukrywam, że nie chciałbym trafić w ręce tak bezdusznej osoby podczas akcji ratunkowej. Szczerze po chrześcijańsku nie życzę tego nikomu, nie wyłączając osoby tego Pana. Kto wie co mu jest pisane? Mam nadzieję, że osoba ta zostanie pouczona i nie zdarzy się już nigdy więcej tak przykra sytuacja w stosunku do...
Read moreWarszawa, 23.08.2025 – godzina 10:10
Ja, mąż pacjentki S. K., Erkan Kıraç, zmuszony jestem podzielić się z opinią publiczną ogromnym skandalem i haniebnym zachowaniem, którego doświadczyłem w tym szpitalu.
Moja żona doznała ciężkiego urazu mózgu, była nieprzytomna i intubowana na oddziale intensywnej terapii, a lekarz powiedział mi: „Pańska żona nie chce z Panem rozmawiać”. To całkowite kłamstwo, nieetyczne i nieludzkie zachowanie. Jak pacjentka w stanie nieprzytomnym, sedacji i intubacji może coś takiego powiedzieć? Lekarz wypowiedział te słowa w jej imieniu, uniemożliwiając mi kontakt. To jawne naruszenie praw pacjenta i moich praw jako członka rodziny.
Dziś, 23.08.2025, o godzinie 10:10, spotkałem tego samego lekarza ponownie. Znowu potraktował mnie w sposób dyskryminujący i pełen uprzedzeń. Zamiast odpowiedzieć na moje pytania, nie spojrzał na mnie, odwrócił się, włożył ręce do kieszeni i z pogardą wyszedł, zachowując się jak artysta. Ja chciałem jedynie uzyskać informacje o stanie zdrowia mojej żony. Takie lekceważenie i wykluczenie jest niedopuszczalne.
Od roku mieszkam w Polsce i nigdy wcześniej nie doświadczyłem dyskryminacji ani rasizmu. Polacy są wspaniali, bardzo ich szanuję i lubię. Jednak od momentu, gdy moja żona została przyjęta do tego szpitala – czyli przez ostatni miesiąc – doświadczyłem więcej dyskryminacji niż kiedykolwiek w życiu. Nie dotyczy to wszystkich lekarzy, ale niektórzy lekarze, których nazwisk nie mogę tutaj wymienić, ciągle traktowali mnie w sposób dyskryminujący. Nigdy wcześniej nie widziałem tyle rasizmu wobec siebie tylko dlatego, że jestem obywatelem Turcji i osobą spoza Polski. To jest ogromny błąd i poważne naruszenie etyki, które szpeci dobre imię tego szpitala.
📌 Moja żona walczy o życie, a wobec mnie zastosowano w tym szpitalu traktowanie, które jest nie tylko haniebne, ale również sprzeczne z prawami człowieka i etyką zawodową. Zgłoszę tę sprawę do odpowiednich instytucji w Polsce oraz do międzynarodowych organów ochrony praw pacjenta.
Niech każdy zobaczy ten komentarz. Nigdy nie zapomnę dyskryminacji i naruszenia moich praw jako bliskiego pacjenta w tym szpitalu.
Podpis: Erkan Kıraç (Małżonka S. K. przebywa na oddziale...
Read more