Meet Me Caffe in Kielce offers a cozy and inviting ambiance that immediately makes patrons feel welcomed, setting the stage for a delightful coffee experience. The café prides itself on a wide array of coffee selections, catering to various tastes and preferences. However, it’s worth noting that my experience was slightly marred by the absence of a compelling decaffeinated coffee option. The importance of a good decaf cannot be understated, as it serves not only those who are caffeine-sensitive but also those who enjoy the coffee experience without the buzz. Had there been a robust and flavorful decaf option, I would have gladly given Meet Me Caffe a perfect 5-star rating.
Nevertheless, my review holds back the final star for a future visit, reserved specifically for when I dive into their culinary offerings. Having only tried their coffee, I am curious and excited to explore their menu further. The promise of delicious food, coupled with the café's charming environment, suggests that a full dining experience at Meet Me Caffe could very well merit that elusive fifth star. In conclusion, while the café excels in creating a welcoming atmosphere and offers a commendable selection of caffeinated beverages, the addition of a high-quality decaffeinated coffee could elevate the entire experience, potentially making it a solid 5-star establishment. I look forward to returning, not only to see if they’ve expanded their coffee selection but also to savor their food, hoping it matches the high standard set by their caffeinated...
Read moreByłem w tym lokalu już dziesiątki razy – nie z przypadku, a z sympatii do miejsca, które wydawało się dotąd przyjazne, smaczne i gościnne. Często z partnerką, podczas których zostawialiśmy rachunki rzędu 300–400 zł, delektując się ciastami i napojami, bo zwyczajnie lubiliśmy to miejsce. Niestety, moja ostatnia wizyta całkowicie zburzyła ten obraz i zmusiła mnie do refleksji: czy warto wracać do miejsca, w którym klient traktowany jest z lekceważeniem, jak niechciany problem?
Przyszedłem jak zawsze – z zamiarem zamówienia czegoś pysznego, zanim usiądę. Zatrzymałem się przy ladzie, widząc dwa ostatnie kawałki konkretnego ciasta, które chciałem od razu kupić. I wtedy zaczęła się scena rodem z kiepskiego filmu. Zamiast zwykłego „oczywiście, proszę bardzo” – zostałem odesłany do stolika oschłym, pretensjonalnym tonem, który więcej miał wspólnego z frustracją niż z jakimkolwiek standardem obsługi.
Gdy usiadłem i grzecznie czekałem, żeby złożyć zamówienie, zostałem potraktowany jak intruz – z wymuszonym ruchem wręczono mi kartę w pół drogi do stolika, a po chwili poinformowano, że upragnionego ciasta już nie ma. Dlaczego? Bo “ktoś mnie ubiegł”. Gdybym nie został sztucznie zatrzymany i upokorzony wymogiem zamawiania „przy stoliku”, ciasto dawno byłoby na moim talerzu. Ale nie – zasady są tu ważniejsze od człowieka, a ton obsługi wskazuje raczej na znużenie klientami niż na chęć ich powitania.
Z żalem, ale też ze złością, opuściłem lokal. Nie dlatego, że zabrakło ciasta – tylko dlatego, że zabrakło zwykłej ludzkiej życzliwości i kultury. W całej Polsce i za granicą nie spotkałem się z takim poziomem arogancji wśród obsługi w miejscu, które aspiruje do miana przyjaznego.
Mam nadzieję, że właściciel tej kawiarni przeczyta tę opinię i zada sobie pytanie: czy rzeczywiście warto budować renomę latami, by zniszczyć ją w kilka minut przez osoby, które najwyraźniej zapomniały, że to klient utrzymuje ten...
Read moreByliśmy z mężem i naszym maltańczykiem częstymi gośćmi w tej restauracji – zawsze ceniliśmy miłą atmosferę i podejście do klientów, również tych z czworonogami. Niestety, ostatnia wizyta całkowicie zmieniła nasze zdanie. Podczas spokojnego posiłku zostaliśmy zaatakowani przez kelnerkę (co ciekawe – nie tę, która nas obsługiwała), która w sposób agresywny i nieprzyjemny zażądała, by pies był na kocu, tłumacząc to “problemami z sanepidem”. Pies siedział spokojnie, z dala od stolika i jedzenia, więc sytuacja nie wymagała interwencji – tym bardziej w takiej formie. Rozumiemy, że można chcieć coś zakomunikować, ale ton i forma, w jakiej to zrobiono, były skandaliczne. Mój mąż kulturalnie zwrócił się do managerki, prosząc jedynie o więcej kultury w podejściu do klientów. W tym czasie kelnerka, najwyraźniej urażona tym, że zwrócono uwagę, podeszła do mnie i zaczęła na mnie krzyczeć. Byłam w szoku. Po takim traktowaniu nie wyobrażamy sobie już powrotu do tego lokalu – choć przez długi czas byliśmy jego stałymi klientami. Jeśli zmieniła się polityka względem obecności psów, to warto o tym informować w sposób uprzejmy, a nie poprzez agresję wobec gości. Szkoda, bo to miejsce miało potencjał – ale szacunek do klienta jest podstawą, której nie...
Read more