Szanowna kuchnio Marche, Razem z koleżanką postanowiłyśmy dziś pójść na obiad w waszej restauracji. Na pierwszy rzut oka jedzenie wyglądało bardzo smakowicie. Obsługa była uprzejma i pomocna, Jednakowoż moje kubki smakowe nie były gotowe na to jakże nietuzinkowe doświadczenie. Zaczęłam od sushi w panko, które było ku mojemu zdziwieniu twarde, nieświeże i wydobyte prosto z dna oceanu, następnie większość jedzenia była zeschnięta i zleżała tj kluski śląskie, pierogi z mięsem, sajgonki i naleśniki na słodko ( nie mogłam rozpoznać produktu, ale coś w czekoladzie nieprzyjemnie chrupnęło, co negatywnie wpłynęło na moje doświadczenia kulinarne). Pomyslalysmy, że może surówki uratują nasze dania. Nic bardziej mylnego. Buraczki były mdłe - chyba nigdy nie widziały cebulki i przypraw, kapusta kiszona chyba nigdy nie była kiszona (miała słodki posmak), groszek z marchewką połączony był z mdłym sosem, który smakował jak słoiczek gerber. Przechodząc do kwestii mięsnej, każdy typ mięsa jaki spróbowałyśmy, a było ich około pięciu, był zeschły lub gumowaty. Nic pomiędzy. Napoje były mocno przesłodzone, ale zestawiając z resztą dań były dobre. Podsumowując, chciałabym móc polecić tą restaurację ze względu na panującą tam atmosferę, ale w restauracji głównie chodzi o pozytywne doznania smakowe, których...
Read moreSzanowni Państwo,
Z całym szacunkiem do talentów kulinarnych i ogólnego klimatu panującego w lokalu, muszę jednak wygłosić apel, który leży mi na sercu jak klucha z wczorajszego rosołu – błagam, zróbcie coś z tym kucharzem odpowiedzialnym za szpinak. Nie wiem, czy to sabotaż, eksperyment kulinarny w stylu "Piekielnej Kuchni", czy może próba zniechęcenia ludzi do zdrowego odżywiania – ale ten szpinak był tak tragiczny, że aż zadzwoniłem do babci, żeby zapytać, czy wszystko u niej w porządku, bo czułem, że gdzieś w eterze domowego smaku coś mocno się zachwiało.
Smakował jakby ktoś miał zły dzień, a potem swoje frustracje postanowił przelać na liście biednego szpinaku, topiąc je w jakimś smutnym sosie bez charakteru. Konsystencja? Ani to papka, ani sałatka, raczej coś, co wypadło z blendera po godzinach. Przyprawy? Chyba zostały tylko w sferze marzeń, bo moje kubki smakowe przez chwilę zastanawiały się, czy to jedzenie, czy forma kulinarnego pranku.
Reszta dań – bajka! Obsługa – cudowna, lokal – przytulny. Ale ten szpinak… błagam, wyślijcie kucharza na szkolenie, na urlop, albo chociaż do warzywniaka, żeby zobaczył, czym jest szczęśliwy, zielony liść. Bo aktualnie to bardziej przypominało zielony dramat.
Z poważaniem, ale i nadzieją na lepsze...
Read moreJako stały user diety pudełkowej która nie oszukujmy się nie jest zbyt hojna jeśli chodzi o walory smakowe i przyprawy gdyż kładzie głównie nacisk na wartości odżywcze, mam dosyć mocno wyostrzony smak kiedy już zdarzy mi się usiąść do bardziej konwencjonalnego posiłku w jakiejkolwiek restauracji i jak się można domyślić cieszę się jak dziecko po całym tygodniu postu, i wcale nie jest wyzwaniem zadowolić moje kubki smakowe. Jednak to co mi 'zaoferowała' dzisiaj Express Kuchnia Marche w Galerii handlowej Posnania przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Był to potrawa oparta na kurczaku i grzybach nazwy której nie pamiętam, za to bardzo dobrze pamiętam 'smak' tego posiłku i było to coś tak obrzydliwego że nie do końca to do mnie nie docierało. Jadłem gdyż byłem głodny ale jedząc nawiedzała mnie myśl że coś jest nie tak. Bez wchodzenia w zbędne detale moje obawy znalazły potwierdzenie 7 godzin później w mojej toalecie. Sprzedawać ludziom niesmaczne posiłki to jedno, można wybaczyć, kwestia gustu, natomiast sprzedawać ludziom zepsute jedzenie to już trąci o sanepid. Reakcja kucharza na moje obawy spotkała się z niezręczną ciszą. Mam nadzieje że ta recenzja zaoszczędzi nie jednej osobie zatrucia...
Read more