Raczej staram się zostawiać negatywne opinie dla siebie, jednak po trzech podejściach do jedzenia w Helen czuję, że jednak chcę dać jakiś feed back. Podczas moich pierwszych odwiedzin zamówiłyśmy z koleżanką pieczony ser (chyba roquefort), który miał być w miodzie chili z grzanką. Grzankami okazały się prostokątne sucharki, ser w zasadzie niczym nie różnił się od camemberta w panierce ale to nic bo całość polana była miodem z czterema kawałkami świeżego chili, który natychmiast się skrystalizował na kamień. W sumie to mnie to rozbawiło i w końcu podszedł do mnie pan zza baru i zapytał czy wszystko okej więc mu pokazałam, że nie da się widelcem przebić przez ten bursztyn i dostałam rogalika w ramach przeprosin. Nie zmienia to faktu, że było to totalne rozczarowanie a parmigiana mojej koleżanki okazała się po prostu mdła i byłyśmy mocno niezadowolone. Mimo to, postanowiłam dać ponownie szansę Helen przychodząc kilka miesięcy później na śniadanie. Zamówiłam z kolegą jajecznicę, która biorąc pod uwagę cenę wyglądała wręcz śmiesznie na talerzu. Porcja szpitalna, 5/10, nie jest w stanie zapaść w pamięć i ciężko się najeść. Ostatnio przyszłam po raz trzeci, tym razem na lunch. Wg informacji miały być gnocci ale na miejscu okazało się, że nie ma gnocci, jest spaghetti. Danie było ekstremalnie ciężkie, był to tak naprawdę makaron w tłuszczu z ćwiartkami pieczarek. Bardzo dziwne zestawienie, które może mogłoby się wybronić gdyby było jakoś fenomenalnie pyszne a smakowało jak danie studenta, który nie za bardzo umie gotować. Pozostawiło tylko ból brzucha. Myślę, że Helen cafe jest dowodem na to, że samo ładne miejsce nie ma znaczenia jeśli jedzenie jest słabe. Chociaż mam teoretycznie blisko, wolę sto razy bardziej pojechać na drugi koniec miasta do WW Cafe gdzie proste jedzenie naprawdę powala. Mam nadzieję, że to się zmieni i może jest to wynik tego, że z tego co wiem właścicielki zajmowały się w przeszłości roślinami a nie gastronomią. Moja propozycja - albo zatrudnijcie kompetentnych ludzi na kuchni albo zamieńcie lokal w concept store bo szkoda...
Read moreAbsolute snobbery. Everything is overpriced, you’d think the salad for 25/27zloty is fair, but the salad itself (the quality) do not justify the price. 100ml for a kombucha costs 20zl, it was literally three sips. White wine costs this much for that amount! Prices of a luxurious establishment without luxurious food, no atmosphere. I think the only thing you pay for is air...
Read moreSzanowna Helen, świetna kawa to za mało, aby klient wyszedł od Ciebie uśmiechnięty i chciał wrócić. Dużo dobrego słyszałem na Twój temat. Cieszylem się, że okolica zyskała miejsce, w którym można usiąść, popracować, wypić kawę, zjeść. Usiąść można, choć już posiedzieć dłużej na drewnianych zydelkach jest sporym wyzwaniem dla kręgosłupa. Popracować też się da, choć nie dłużej niż wystarczy Ci baterii w laptopie, bo kontaktów do ładowania jest jak na lekarstwo. Wypić kawę - koniecznie, bo nie można jej niczego zarzucić. Zjeść też można, jeśli lubisz hipsterskie podejście do gotowania i nie będziesz próbować cokolwiek zmieniać i zgłaszać jakichkolwiek próśb, bo w odpowiedzi dostaniesz przewracanie oczami w towarzystwie słowa nie i już. Ponowienie prośby skończy się odwróceniem na pięcie i odejściem obsługi. I do obsługi właśnie mam największy żal. Ciekawe, że właściciele wydali tysiące złotych na wyposażenie, sprzęty a nie zainwestowali w szkolenia baristow, kelnerów, kasjerów czyli w to, po co ludzie przede wszystkim przychodzą do kawiarni - po atmosferę, klimat, miłe...
Read more