To już od dawna nie jest jakość, jaka była kiedyś. Po drugiej próbie odpuszczam to miejsce. Wszystko było totalnie przesolone, brakowało sztućców, a jedyny obsługujący pan wolał otwierać toaletę i skakać wokół głośnej cygańskiej rodziny, niż zająć się również innymi klientami. Pomijam już dzieciaka biegającego jak wariat pod nogami (taki ok. 6 lat, więc powinien już być ogarnięty). Podsumowując - jedzenie niejadalne, ceny wysokie, obsługa słaba. Nie wróże temu miejscu długiego żywota przy takim podejściu...
Ps. Ponieważ nie mogę skomentować komentarza Pyzy, dodaję, że byliśmy tam 2 tygodnie temu, więc pan jakimś cudem magicznie musiał się teleportować, skoro nie pracuje od 3 miesięcy ;) O sztućce prosiliśmy 3 (!) razy. Pan to zignorował. Co do "osób narodowości Romskiej", to były wybitnie lepiej traktowane niż pozostałe (a było ich trochę). Ale to akurat by nie przeszkadzało, gdyby pozostałe rzeczy były w porządku. Skoro nie widzicie Państwo swojej winy (a widzi ją sporo osób, bo w komentarzach wciąż przewija się np. problem przesalania), to ja wykorzystam swoją wolność i więcej tu nie przyjdę. Pozdrawiam :))
Pps. Po 17 latach obecności na rynku przydałby się jakiś remont, porządna klima, więcej pracowników i toaleta, która nie zamyka się na "klucz dostępny u...
Read moreRosół, jak dla mnie, zbyt rozcieńczony. Najbardziej pasujące tu określenie to po prostu tłusta woda, mieniąca się w dodatku na złoto, więc mam wątpliwości, czy w 100% tylko na naturalnych składnikach... Co najgorsze, zupy na wynos są pakowane w następujący sposób: do plastikowego pojemnika wlewana jest zupa, następnie jest przykrywana torebką foliową (jednorazówką, zrywką, jak zwał, tak zwał), po czym nakładana jest pokrywka. Ta jednorazówka chyba dla uszczelnienia, nie wiem. Współczuję tym, którzy jedzą tak zapakowaną, tłustą, gorącą jeszcze zupę, w której macza się torebka foliowa. Nowotwór murowany. Taki lokal z chęcią bym zamknęła. Dramat. Pieczone ziemniaczki tłuste, więc chyba jednak nie tylko pieczone. Devolaille muśnięty trzema ziarnkami soli, bez smaku, z dziwnym zapachem mięsa. Pieprz na mięsie niby widoczny, ale w ogóle niewyczuwalny, co pozwala mi sądzić, że pieprz albo bardzo złej jakości, albo zwietrzały. Samo mięso ani całkiem suche, ani soczyste, takie po środku. Jedyne co jadalne, to surówka, smaczna i soczysta. I tak zachęcona wieloma dobrymi opiniami, chciałam zjeść smaczny obiad. A teraz dziękuję. Nigdy więcej nie skorzystam z usług...
Read moreObiady prawie za 2dyszki (100gramów kotleta schabowego 10zł, mowa o samym mięsie) za taką cenę oczekiwałem chociaż standardowego domowego obiadu smacznie zrobionego i dobrze przyprawionego, a nie papki pływającej w tłuszczu. Wziąłem frytki + surówkę. Żona wzięła kluski śląskie devolaile. Kotlet schabowy ociekający tłuszczem, nawet na kuchni nie chciało zleć tłuszczu z góry kotleta, wystarczyło przechylić na bok. Frytki to samo, przeciętne z budki z zapiekankami z lat 90 ustawionej przy dworcu (do frytek płatny ketchup dodatkowo?) i najlepsze, kluski śląskie wylądowały w koszu,rozgotowane rozklejały się na talerzu na muśnięcie widelca, kluski nie polane niczym, myśleliśmy że będzie jakiś sos, cokolwiek ale sosu nie było i była zupa kluskowa, pewnie jak z ketchupem był ale dodatkowo płatny, dobrze że nie wpadli na pomysł brania opłat za sól i pieprz. Dwa zestawy obiadowe + 500ml woda wyszło 43zł w osiedlowym barze który mieści się bloku. W ogóle jakość jedzenia i wielkość porcji nie idą w parze z ceną. Dla mnie bar, jak na bar osiedlowy mocno przeciętny jest. Dużo jest barów w okolicy gdzie nawet za 20-30% mniejszą cenę zje się lepszy...
Read more