Bedąc w okolicy i sugerując się świetnymi opiniami z Google (4,7 i 330 użytkowników) postanowiliśmy zajrzeć do tego baru i zjeść coś dobrego. Niestety, w tym wypadku (w moim odczuciu) opinie z Google nijak się mają do faktycznej jakości serwowanych tam posiłków. Co prawda zdziwiło nas trochę, że w barze pustki, ale pogoda zbyt piękna nie była, wiec może to normalne...
Burger bun z kurczakiem teriyaki - taki sobie, zjadliwy, ale nic, czym możnaby się zachwycać - słabo doprawiony, bez sensownych dodatków, które nadawałyby mu orientalnego smaku i aromatu. Taki bun z filetem z kurczaka w panierce i kilkoma dodatkami. Zjadłem, bo byłem głodny i drugi raz nie chciałbym tego powtarzać.
Pierożki - wzięliśmy mix - jedne lepsze, drugie gorsze, ale ogólnie jadalne - taka czwórka z minusem, pozytywnie, bez szału.
No i na koniec DANIE DNIA - makaron udon z tofu. To było po prostu nie do zjedzenia. Nie wiem, czy kucharz przyszedł do pracy na kacu, czy też brak mu kubków smakowych.... Makaron rozgotowany do granic możliwości, sos mdły, smak nijaki, wszystko poklejone ze sobą, zrobione nie wiadomo z czego i zmieszane w jedną kleistą rozgotowaną papkę.
Tego dania żona po paru kęsach odmówiła jeść i próbowałem zrobić do niego kilka podejść samodzielnie - niestety bez powodzenia, choć zwykle daję radę zjeść prawie wszystko. Po paru próbach poddałem się. Nie było absolutnie nic, co by sprawiło, żebym nie miał ochoty wyrzucić tego prosto do smietnika - tam, gdzie od początku było miejsce tego dania.
Podsumowując powiem tak: Jeżeli ktoś decyduje się prowadzić bar czy knajpę, powinien mieć jakieś podstawowe wyczucie dobrego smaku. Tutaj pod tym kątem ewidentnie coś nie zagrało i to mocno. Nie wiem, co to wszystko ma wspólnego z kuchnią azjatycką, ale mi bardziej się kojarzy z produktami klasy B, ugotowanymi przez mocno przeciętnego kucharza.
Pana Właściciela zapraszam na wycieczkę kulinarną np. na Chomiczówkę do baru Bao Bao przy Josepha Conrada, żeby spróbował sobie burgera bun z kaczką i mango. Jak Pan spróbuje, jak powinien smakować burger bun w azjatyckim klimacie, może znajdzie Pan jakąś...
Read moreNa początek mała zagadka dla potencjalnego klienta .Wchodzisz do knajpy z wielkim szyldem Azjata i czego możesz się spodziewać ...99% może pomyśleć o daniu z ryżem ,ale na pytanie czy jest jakieś danie dla dziecka z kurczakiem odpowiedź :Chińczyka to macie tam i tam to nie u nas ...dość słabe ,jak na powitanie ... Nawet nie zdarzyłam spojrzeć na kartę by zapoznać się z menu a już zostałam niemalże wyproszona .Jeśli tak bardzo zależy Wam by identyfikowano Was z konkretnym regionem Azji może dopiszcie sobie w nazwie . Natomiast z pozytywów na pewno broni się smaczna kuchnia ,wzięliśmy sporo różnych rzeczy ,poza pierożkami wszystko było naprawdę smaczne . Bao Bao rozpływające się w ustach . Skrzydełka wyśmienite a jestem ich koneserem i jadałam w wielu miejscach na świecie ,te są wyborne . Miejsce ma klimat i jest całkiem przytulnie ,jedynie nad personelem warto popracować i wtedy zdecydowanie może być 5 gwiazdek . W odp na to co napisał bar . Byłam z mężem i dzieckiem ,nie z żadnym bratem ,ale jak widać nie byliśmy jedyni ,którzy spotkali się z takim zachowaniem . Sytuacja ,którą opisaliście nie dotyczy mnie . W moim przypadku było dokładnie tak ,jak napisałam i uważam ,że w nowootwartym miejscu stosunek do klienta powinien być życzliwy a obsługa jest od tego ,by grzecznie przedstawić co jest w menu a nie niegrzecznie odsyłać klientów do Chińczyków obok . Dobrze wiem ,co jest w chińczykach obok mieszkając na osiedlu od 10 lat a Wasza restauracja jest nowa i mam prawo domniemywać ,że coś co ma w nazwie Azjata posiada w menu kurczaka czy coś łagodnego...
Read moreJako stały klient tego baru zawsze chętnie tu wracałem, ale dzisiejsza sytuacja całkowicie zmieniła moje nastawienie. Postanowiłem kupić jedzenie na wynos i podjechałem pod lokal, zatrzymując się na miejscu, które rzekomo przeznaczone jest dla dostawców. Wszystkie miejsca dla klientów były wolne, a była to niedziela, więc mało prawdopodobne, by akurat w tej chwili przyjeżdżał dostawca. Mimo to pracownik zwrócił mi uwagę, że nie mogę tam stać.
Wyjaśniłem, że to tylko na trzy minuty, ale pan stanowczo upierał się przy swoim. To podejście mnie rozczarowało – zamiast wyjść naprzeciw klientowi, postawiono na bezduszne trzymanie się zasad, które w tej sytuacji nie miały większego sensu. Nie widząc sensu dalszej dyskusji, postanowiłem nie kupować jedzenia i więcej tu nie wracać.
Uważam, że w dzisiejszych czasach priorytetem powinno być dbanie o klienta, a nie odstraszanie go sztywnymi regułami. Niestety, to typowa siermiężna, PRL-owska mentalność, która nie sprzyja dobrej atmosferze w lokalu. Z przykrością kończę swoją przygodę z tym miejscem – i nie polecam go nikomu, kto ceni sobie przyjazne...
Read more