Two tourists walk around the streets of wroclaw, and they come across this place. Hidden gem in what seems to be a neighbourhood. We were the only tourists which felt great.
We ordered the beef tartar, a vodka shot (6zl) and a passionfruit margarita. The margarita was probably one of the strongest we've had in a while. We had to ask for syrup to sweeten it up a bit.
Service was impeccable, shoutout to the guy behind the bar (long hair, short on the sides). He was fantastic and helped everyone.
If we were living in wroclaw, we could see this being our local pub for a...
Read moreThis isn't just my favorite local bar; it's a true gem for anyone who appreciates exceptionally good craft beer. The selection is always top-notch, featuring a diverse range of local brews that are consistently fresh and well-curated. Beyond the fantastic beer, the crew is incredibly friendly and knowledgeable, always ready with a recommendation or a chat. If you're in the area and looking for a spot with a superb beer list, a welcoming atmosphere, and surprisingly delicious food, you absolutely have to check this place out. You won't be...
Read moreWyborne miejsce na mapie wrocławskiego Nadodrza, schowane co prawda przed ciekawskimi oczami głównych jego arterii, uraczyło mnie od wejścia niewymuszoną, luźną i ciepłą atmosferą. 8 kranów z piwkiem uśmiechało się do mnie pięknie, uraczyłem się więc piwem kooperacyjnym charakterystycznym dla tego lokalu, nazywało się Reinkarnacja bodajże. Barman podczas nalewania zaspokoił moją ciekawość dotyczącą zarówno stylu, charakterystyki jak i historii piwka, oraz zaproponował jedzenie. Skusiłem się na burgera (smash z tego co mi się wydaje) oraz papryczki padron. Świetne zarówno danie główne jak i przekąska do piwa! Knajpa potrafi również sklecić parę koktajli, choć ilość butelek jest jeszcze dość skromna. Gdy zapytałem o koktajl spoza karty barman tylko uśmiechnął się pod wąsem i wraz z cyrkowym podrzucaniem butlami skomponował napitek godny króla. Akrobacje zakończone eleganckim telemarkiem wywołały gromki aplauz wśród gości, którzy wstali i zaczęli tańczyć. Nie przepadam za polonezem, więc udałem się do piwnicy, która jest bardziej ustronna i tam już do odciny ładowałem chamskie nalewki. Właściciel lokalu dotrzymywał mi tempa, widać było, że nie takie rzeczy jego wątroba widziała. Poddałem się kiedy zauważyłem, że wyciąga zza pazuchy płyn borygo. Jak to mówią: nie tańcz w drewnianych butach, bo będziesz miał...
Read more