Hmmmm bardzo rzadko tak nisko oceniam ale.... nawet moja tolerancyjna żona najpierw była skonsternowana a wręcz parsknęła już w pewnym momencie śmiechem. Ale po kolei.
Wpadliśmy tam po pozytywnej recenzji znalezionej przez żonę. Środek niedzielnej rowerowej wycieczki po mieście, jeszcze wciąż czujemy domowe śniadanie w żołądkach. W związku z tym miała być tylko szybka kawka (i "obczajenie" nowego miejsca na przyszłość) ale akurat zwolnił się stolik to usiedliśmy.
Wystrój specyficzny. Mojej żonie bardzo odpowiada ja podobno "się nie znam" więc to absolutnie nie zostało tutaj przeze mnie oceniane.😀
To samo z wyglądem zewnętrznym. Wiedząc czego szukamy minęliśmy lokal bo nie ma żadnego, nawet tymczasowego oznaczenia ale to pewnie jeszcze wciąż kwestia krótkiego okresu działalności. Więc też nie oceniam.
ALE POSIŁEK TAK! Jak wspomiałem głodni nie byliśmy więc wybór padł na hm... no właśnie... co? Przystawki? Czekadełka? Żona zamówiła oliwki, rzodkiewKI i pomidoRY. Jak dostaliśmy zamówienie to zbaraniałem.
Rzodkiewki z masłem za 9 zł (bez chleba, to osobny wydatek 6 zł ale przynajmniej chleb pyszny, zdaje się że z PLONU) okazały się TRZEMA SZTUKAMI małych rzodkiewek ktore zostały umyte, przekrojone na pół i posolone. No nie wiem jak to skomentować...
PomidoRY też kpina (w menu wyraźna liczba mnoga +maliny+oliwa) - dostajemy ok połówki małego pomidora profilaktycznie pokrojonego na dwie części aby wygladalo na wiecej + dressing malinowy i oliwa. Całość za 12 zł??????
Od razu zaznaczam że siedząca obo mnie para zamówiła jak "pełne śniadanie" i... też byli wyraźnie zdegustowani półgłosem między sobą komentując to co dostali....
Polecam właścicielom przejechać się do np Różanej i porównać ceny z ilością jedzenia na talerzu. Ja wiem, zaraz podniosą się głosy, że nie każdy potrzebuje fury jedzenia na talerzu i iluś set czy tysięcy kalorii ale to co dostaliśmy naprawdę było kpiną z klientów.
Drogi właścicielu to są NAPRAWDĘ GRUBE jaja... Nie rozumiem o co tu chodzi. Dla kogo jest ten lokal? To samo z godzinami otwarcia. Dwa dni zamknięte, dwa dni do 17 i jeden do 15? Ponownie: dla kogo jest ten lokal? To ma budować jakąś niedostępność aby ludzie nie wiem rezerowali stoliki z wyprzedzeniem i wychodzili specjalnie z pracy aby liznąć tej eksluzywnej atmosfery?
Z reguły po takich doświadczeniach daję drugą szansę ale tu nie wiem, zobaczymy,...
Read moreTo doświadczenie było dla mnie SZOKUJĄCE i bardzo klarownie pokazało, jak łatwo można zlekceważyć gościa i zniszczyć doświadczenie, zanim ono w ogóle się zacznie. Jako osoba prowadząca własny lokal wiem jedno: szacunek, uważność i gościnność to nie „dodatek”, tylko fundament. Tutaj tego fundamentu zabrakło od pierwszej minuty. Zapłaciliśmy prawie 200 zł, nie otrzymaliśmy paragonu, a zamiast gościnności spotkaliśmy się z otwartą wrogością i brakiem profesjonalizmu. Baristka, rzucająca kawę z agresją i irytacją, jasno pokazała, że gość jest tu przeszkodą, nie wartością. W takim klimacie nie ma przestrzeni na przyjemność, smak czy jakikolwiek komfort – pojawia się tylko naturalna, zdrowa reakcja graniczna: „nie chcę uczestniczyć w takim doświadczeniu”. To nie był „gorszy dzień obsługi”. To był czytelny sygnał. A sygnał brzmiał: „nie zależy nam na gościach”.
Brak paragonu to kwestia standardów i odpowiedzialności. Sposób traktowania człowieka — to kwestia dojrzałości i wartości. Obie te granice zostały w tym miejscu przekroczone.
Defacto zapłaciliśmy 200 zł i wyszliśmy bez śniadania i kawy. WW CAFÉ DZIĘKUJEMY ZA TO MIŁE NIEDZIELNE DOŚWIADCZENIE.
EDIT PO ODPOWIEDZI WŁAŚCICIELA: W woli ścisłości – wróciliśmy po paragon dlatego, że nie został nam wydany przy płatności. Proszę więc nie zakrzywiać faktów w swojej odpowiedzi. Zdjęcia, które zrobiliśmy, były jedynie zabezpieczeniem sytuacji, w której zapłaciliśmy za jedzenie i kawę, których finalnie nie mieliśmy okazji skonsumować. Nasze nastawienie było pozytywne od samego początku – co więcej, przyszliśmy do Państwa bez wcześniejszego czytania opinii, więc nie mieliśmy żadnych uprzedzeń ani oczekiwań wykraczających poza standardowy poziom gościnności i szacunku. Tym bardziej zaskakujące i przykre było to, w jaki sposób zostaliśmy potraktowani przez obsługę.
Podtrzymujemy nasze stanowisko i opis sytuacji. Oczekiwaliśmy jedynie podstaw profesjonalizmu, komunikacji i zwykłego szacunku wobec gościa. Niestety nie mieliśmy szans ich doświadczyć. Teraz jedynie utwierdziliśmy się w...
Read more[SCROLL FOR ENGLISH] Skrzętnie ukryta w sercu miasta, kawiarnia "WW" okazała się niewystarczająco docenianym miejscem, które zachwyciło mnie swoim uroczym wnętrzem. Od momentu wejścia zostałem powitany przytulną atmosferą, kompletną ze wygodnymi miejscami do siedzenia i gustowną dekoracją. Głównym punktem mojej wizyty był bez wątpienia latte, które zamówiłem, i które nie zawiodło mnie. Bogata i kremowa tekstura, w połączeniu z doskonale zbalansowanym smakiem, sprawiła, że byłem całkowicie zadowolony. Dbłość kawiarni w tworzeniu napojów jest naprawdę godna uznania. Choć moje doświadczenie było przyjemne, uważam, że "WW" ma potencjał do dalszego rozwoju poprzez niewielkie ulepszenia w ofercie menu. Niemniej jednak, ze względu na wspaniałą atmosferę i imponujące latte, śmiało przyznaję "WW" solidną ocenę ogólną 4/5.
Nestled in the heart of the city, "WW" is an underrated cafe that pleasantly surprised me with its charming ambiance. From the moment I stepped inside, I was greeted by a cozy and inviting atmosphere, complete with comfortable seating and tasteful decor. The highlight of my visit was undoubtedly the latte I ordered, which proved to be a delightful choice. The rich and creamy texture, coupled with a perfectly balanced flavor, left me thoroughly satisfied. The cafe's attention to detail in crafting their beverages is truly commendable. While my experience was enjoyable, I believe "WW" has the potential to further shine with minor improvements in its menu selection. Nonetheless, with its wonderful ambience and impressive latte, I would confidently give "WW" a solid overall...
Read more