Słowo wstępu
Restauracja Parowar w Olsztynie. Niedziela wieczór. Zamówienie - złożone. Oczekiwanie - długie. Dzwonek do drzwi. A tu okazuje się, że to czyjeś zamówienie - ale dopiero po odjeździe kuriera. Przez 20 minut nie da się dodzwonić do lokalu. Dopiero po bardzo długim czasie odbierają telefon – od robocika z aplikacji Wolt. No dobrze. Przychodzi kolejny kurier, zabiera zimne już zamówienie (które trafi przecież do kosza, a mogłoby zostać 😉), i daje właściwe zamówienie. Pierożki były ok, ale gorsze niż zwykle, jakby zrobione od niechcenia, albo odgrzewane. Tteokbokki chyba stały cały dzień w chili i niczym więcej, bo nic więcej oprócz ostrości nie czuć. No dobrze, wiemy, że w Korei tak się właśnie je. Ale to jest Polska, nikt wam czegoś takiego nie zje. A można dodać sosu sojowego i jest to 100 razy lepsze. A no właśnie tu docieramy do sedna problemu. Restauracja azjatycka nie ma sosu sojowego. Mają “sos sojowy”. Tak jak widać na załączonym obrazku
W prawym górnym rogu oryginalnego opakowania znajduje się coś, co przypomina robaka, ja nie mam pojęcia co to jest. Ale to nie jest najgorsze co czeka na nas w tym sosie. Przynajmniej z rzeczy widocznych. Mikroskopu w domu nie posiadam, ale tam też pewnie znajdzie się więcej małych biohazardów
Proszę spojrzeć na to. Zdjęcie tego “sosu”. Czy ktokolwiek, kto kiedyś używał sosu sojowego uważa, że tak wygląda? Tłusta warstwa dziwnych drobinek na powierzchni sprawia, że nie chce się jeść a zalać płynem do naczyń. Bardzo dobrze widać dno naczynia, a tego chyba nie chce nikt. Nadmienię, że w tym właśnie go otrzymałem. Na środku znów nieznany produkt przypominający larwę muchy. Proszę zaprzestać.
Porównanie wygląda miażdżąco dla tego na dole. Warstwa tłuszczu aż błaga o wyjście z tego koszmarnego połączenia. Kto słyszał, żeby sos sojowy był tłusty? W dodatku jest przezroczysty i raczej zachęca do zwrócenia, a nie uzupełnienia treści pokarmowej. Nie nadaje się do spożycia, a do utylizacji jako radioaktywny odpad.
Taki tłusty osad zostawia na dnie. Ohyda. Dopłaciłem za sos sojowy, to chociaż dajcie mi sos sojowy, a nie łyżeczka sosu, 2 litry wody, stary sezam i 2 łyżki oleju palmowego plus 100 dni gnicia na słońcu. Smakuje jakby się po prostu zepsuł. Jakby ktoś go wlał do brudnej butelki PET, wrzucił do śmietnika i po 2 miesiącach sobie przypomniał. Bardzo mi przykro, że miałem nieprzyjemność próbować tego roztworu. Jest rzadki, smakuje zgnilizną i potem, ale nie ma żadnego z pięciu smaków.
Dla porównania prawdziwy sos sojowy od tradycyjnej japońskiej firmy, która osiągnęła globalny sukces. Czym? Tym, że nie sprzedają gniotu. Wystarczy go kupić. Pyszny, słony, umami, gęsty, ale nie lepiący się, ani trochę nie tłusty, idealny. Taki sos to podstawa dań Wschodniej Azji. A tu robią z niego jakieś zlewki z tłuszczem wytopionym z padliny (biedna) i odrobiną sosu (pewnie najgorszej jakości). Stanowczo odradzam zakupy w tym miejscu i domagam się zwrotu 2 złoty polskich. Dam...
Read moreYoung team with a clear idea: cooking with steam everything you can! This place brings you some real asian vibes, with the steam coming out of the kitchen, you can feel that energy and engagement. Baozi and Dim sum were really good, special mention for the spinach+cheese combo, a great discover. I would improve the Tteokbokki (jn my opinion it lacked of salt and seasoning + rice cakes were overcooked) but, the overall quality of food and ingredients was really great. Next time I would like to try the warm mochis. As a young couple with a 10 months old child I would say that this place is not the best fit, but girls provided us a baby chair and this is an extra star for them...
Read moreLokal stanowczo malutki. Przytulny w sumie. Przydałaby sie karta menu, aby zobrazować dania. Jak wiemy to jak wygląda danie jest bardzo istotne. Zamówiliśmy z chłopakiem dim sum krewetka z selerem. 🍤(25zł) W smaku są w sumie nijakie. Nie mogę powiedzieć, że są złe, ale również tego, że są dobre. Ma zamówienie wzięliśmy również sałatkę z wodorostów .(13zł) Bardzo mi smakowała. Miała wyrazisty octowy smak. W sałatce znajdowała się marchewka, ogórek oraz sezam. Kolejnym daniem, które zamówiliśmy był bulion z kaczki.(20zł) 🦆 W bulionie znajdowało się mięso, makaron oraz kolendra. Nie jestem fanką mięsa z kaczki, jednakże mój chłopak lubi. Bulion nie był w smaku zły. Natomiast makaron był rozgotowany. Sama kaczka trochę twarda, ale dobra. ( wiem, że większość kaczki jest twarda, ale tu trochę bardziej niż trochę). Ostatnie danie jakie zamówiliśmy to nowość lokalu kluski ryżowe w niedobrym sosie (Tteokkki 28zł). Mówię niedobrym bo taka prawda. Nie wiem czy komuś może posmakować. Jest bardzo mdły. Czuć mąkę? Nie mam pojęcia. Sam kluski ciężko powiedzieć czy dobre, ponieważ smak sosu je zabija. Jedyne co smaczne było w tym daniu to jajko XD. Nie chce być złym człowiekiem, ale podałam je Panu Mietkowi… Ciężko mi powiedzieć czy lokal jest fajny czy nie fajny. Jeśli wrócę to może przeanalizować inne dania. Poleciłabym to dla fanów mocnych wrażeń. Najlepsze co było w lokalu to ciasteczka...
Read more