Wizyta w maju 2024. Biało-czarny kot europejski siedział skulony w pozycji bólowej. Patrzyłam raz na kota, raz na obsługę czy zauważy sytuację. Obsługa zajęta była klientami. Zdecydowałam, że przy regulowaniu należności nadmienię o mej obserwacji na temat mruczka. Nie zdążyłam zjeść posiłku, a kot już wymiotował za moim stolikiem o czym natychmiast poinformowałam kelnerkę. Sprzątnęła, ale ku memu zdziwieniu kot pozostał dalej na sali głównej znów się kuląc w pozycji bólowej. Zadziwiło mnie, że nie został zaniesiony do osobnego pomieszczenia bez klientów w celu obserwacji jego stanu zdrowia lub chociażby odpoczynku od gwaru kawiarni. Gdy wychodziłam z lokalu kot nadal kulił się w pozycji bólowej, a personel zajęty był innymi sprawami. Po prostu było mi smutno patrząc na to zwierzę, a gdy pomyślałam że zaraz podejdzie do kota jakaś osoba z wędką, która w zamian za to że zostawia w tej kawiarni pieniądze to koniecznie będzie chciała się z kotem pobawić moje współczucie dla tego zwierzęcia osiągnęło apogeum. W lokalu było bardzo dużo ludzi i gwar. Bardzo niedobre miejsce dla źle czującego się kota. I taki gwar mają zwierzęta tam codziennie... Bardzo smutne. Mam nadzieję, że mój wpis zwróci uwagę obsługi na baczniejsze obserwowanie zdrowia oraz dobrostanu zwierząt. W lokalu bardzo zimno mimo wiosny z temperaturą 24 na dworzu. Nie wiem, czy to klima czy tak "ciągnęło zimnem" od kamiennej posadzki. Obydwie ze znajomą trochę zmarzłyśmy. Wystrój mało przytulny. Panini smak bardzo przeciętny. Pieczywo twarde, a wnętrze zalane najniższej jakości żurawiną. Sera i zieleniny mało. Żurawiny było tyle, że całość smakowała jak bułka z dżemem. Słodki ulepek. Kawa popcornowa miała być gorąca. Dojechała zimna. Znajoma miała sernik z borówkami na górze sztuk dwa co nie wiadomo czy było bardziej śmieszne, czy żenujące. Obok jej sernika kleks takiego samego dżemu z żurawiny jak ja miałam w panini. Tanio nie jest, a jedzenie zwyczajnie słabe. Na plus zasady- zakaz wejścia małym dzieciom. Toaleta ładna i czysta. Kawiarnia na raz. Odniosłam wrażenie, że koty są do robienia forsy dla właściciela lokalu, a ich dobrostan to sprawa...
Read moreIf you love cats, this is the right cafe to visit in torun!
The cats seduced me from the cafe’s window to visit them and it’s worth it lol. There are 5 cute cats inside and we can interact with them (of course with some regulation). The cafe itself offers desserts (ex. cheesecake, apple pies) and drinks, no heavy or meaty meals. I think the price is still normal, the same as other cafes. Btw, they have hot matcha
Read moreMoja Opina: Gorzkie Rozczarowanie w Kociej Kawiarni To, co nas spotkało, jest po prostu niesprawiedliwe i muszę przyznać, że bardzo mnie poruszyło. Przychodzę do miejsca, które z założenia ma być przyjazne i urocze – kocia kawiarnia brzmi jak spełnienie marzeń dla każdego dziecka, które kocha zwierzęta. I nagle, bez uprzedzenia, bo przecież nie każdy sprawdza regulamin punkt po punkcie, zanim wyjdzie z domu z dzieckiem, uderza nas informacja o limicie wieku. To, że moje dziecko było smutne przez cały dzień, jest największym dowodem na to, jak wielkie rozczarowanie przeżyło. Dzieci tak szczerze reagują, a ich radości i smutki są intensywne. Wyobrażam sobie, jak ciężko było mi patrzeć na to cierpienie, wiedząc, że to wynik sytuacji, na którą nie miałam wpływu, a która została nam narzucona. Jasne, wiem, że kawiarnie muszą mieć jakieś zasady, żeby dbać o koty i o bezpieczeństwo. Ale, no właśnie – dlaczego nie ma o tym jasnej, widocznej informacji? Przecież to nie jest tak, że każdy rodzic ma w zwyczaju studiować regulaminy każdego miejsca, do którego chce wejść. Zwłaszcza gdy jedzie z dzieckiem, które pewnie już od progu ekscytowało się widokiem kotków. Dla mnie to przede wszystkim brak empatii ze strony obsługi i, co gorsza, brak odpowiedniego oznakowania. Gdybyśmy zobaczyli dużą, wyraźną informację o limicie wieku na drzwiach czy w widocznym miejscu, od razu byśmy wiedzieli, na czym stoimy. A tak, przyszliśmy z nadzieją, a wyszliśmy z poczuciem niesprawiedliwości i smutnym dzieckiem. To jest po prostu bardzo nieuczciwe i mam nadzieję, że właściciele tej kawiarni zastanowią się nad tym, jak komunikują swoje zasady. Bo w końcu chodzi o to, żeby ludzie wychodzili od nich zadowoleni, a nie z poczuciem rozczarowania i zmartwienia o swoje dziecko. Trzymam kciuki, żebyście szybko znaleźli inną, równie fajną atrakcję, która wynagrodzi Wam ten...
Read more