Zachęcona pozytywnymi opiniami i rekomendacją logopedy trafiłam do pana Macieja Michalaka z trzymiesięcznym synkiem na laserowe podcięcie wędzidełka. Spóźniony lekarz po wejściu do gabinetu bez powiedzenia dzień dobry, od razu rzucił ‚kto skierował’, w odpowiedzi, że logopeda nie zapytał o skierowanie nie mówiąc o zerknięciu na nie. Od razu usiadł na fotel dentystyczny, chwycił za laser i wykonał zabieg. Nie przyjrzał się nawet wnętrzu buzi synka. Po minucie był już na fotelu przy komputerze, odwrócony do nas plecami. Przy podcinaniu synek zaczął niesamowicie płakać, tak że nie dało się go uspokoić. Wychodząc z płaczącym dzieckiem z gabinetu, zapytałam pana Macieja czy dostaniemy jakieś zalecenia czy dodatkowe informacje od niego, na co usłyszałam zdawkowe ‚Nie. Można przystawić do piersi za 20 minut’. Po wyjściu z gabinetu zauważyłam, że synek ma krew pod językiem (a zabieg laserowy miał przecież zapewnić brak krwi). Pani recepcjonistka zapewniała, że to żel znieczulający (który miał zupełnie inny kolor niż to co miał w ustach synek po zabiegu). Mimo wszystko czułam się zaniepokojona sytuacją, więc poczekałam aż synek się uspokoi, co zajęło 15 minut i wróciłam do gabinetu pana Macieja. Kiedy powiedziałam o krwawieniu, stomatolog nawet nie pomyślał o zerknięciu do buzi synka, rzucił tylko, że to nic takiego, że to mała ranka jakby ugryzł się w język i że zaraz się zagoi. Kompletny brak empatii, zaangażowania i zrozumienia. Dlaczego nie uspokojono mnie po zabiegu, że doszło do krwawienia, ale nie powinnam się tym martwić? Dlaczego lekarz nie zweryfikowal po moim powrocie do gabinetu, co się dzieje zaglądając do buzi dziecka? Dlaczego nie powiedział, że dziecko może być niespokojne i mieć problemy z jedzeniem przez najbliższy czas (o tym dowiedziałam się od położnej). Podczas wizyty nie tylko ja się nastresowałam, ale i syn, a zabieg mial nam tego stresu, bolu i...
Read morePrzy konsultacjach z panem doktorem Michalakiem byłam zachwycona podejściem do pacjenta, zabieg higienizacji w tej samej firmie, ale na Mokotowie, mimo mojego ogromnego lęku przebiegł zaskakująco cudownie, podejście pani wykonującej zabieg wspaniałe. Jednakże tutaj, komunikatywność do zdecydowanego poprawienia. Lekarz, tak jak i część personelu w klinice, byli poinformowani, że będę lecieć samolotem w czwartek. Nie dostałam jednak żadnej informacji, że po poniedziałkowym wyrywaniu ósemki lot byłby wtedy ryzykowny z wielu przyczyn. Dowiedziałam się tego w Mazowieckiem Centrum Stomatologii, wszystkie panie zaskoczone, że nie wiedziałam o przeciwwskazaniach. Dodatkowo, trochę empatii. Mam wiele traum związanych z leczeniem dentystycznym. Zwykłe ubytki, jak i wyrywanie w przeszłości zawsze wiązały się u mnie z bólem i strachem. Pan doktor został o tym poinformowany. Przy rozpoczęciu wyrywania poczułam ból, mimo znieczulenia. Tak, krzyknęłam, ze zwykłego ludzkiego odruchu. Jedynym rozwiązaniem dla pana doktora było zamknąć się mimo bólu lub kontynuować leczenie w narkozie następnego dnia. Nie miałam zrobionych wymaganych do takiego zabiegu badań i nie dało się ich zrobić do czasu wizyty. Po prostu bym się nie wyrobiła. Kolejna kwestia, ceny. Wow. Czy naprawdę wyrywanie zęba w narkozie, pomijając samą cenę narkozy, jest dwa razy trudniejsze, że jest dwa razy droższe? Pisałam się na te wysokie ceny, patrząc na opinie o klinice i lekarzach, ale z moich doświadczeń chyba jednak nie warto. Raczej nie wrócę, chyba że na higienizację u pani...
Read moreNie jestem osobą często wystawiającą opinię, jednak teraz postanowiłam podzielić się swoimi "wrażeniami" z wizyty w klinice. Zapisałam się na wyrwanie ósemki, bo dowiedziałam się u swojego lekarza na czyszczeniu i przeglądzie, że mam na niej próchnicę. Niestety mój lekarz w związku z tą całą epidemią przestał przyjmować na dwa tygodnie, a od piątku pojawiły się dolegliwości bólowe zęba. Znalazłam klinikę na znanym lekarzu i postanowiłam skorzystać tylko dlatego, że niepewne jest to czy stomatologowie będą przyjmowali później. Niestety nie miałam przy sobie pantomogramu, więc zostałam uprzedzona, że będzie musiało mi być wykonane zdjęcie, tylko że to zdjęcie okazało się tomografią i kosztowało 300 zł. Zszokowana sumą jaka wyszła za wyrwanie zęba, tomografię, znieczulenie i opatrunek, postanowiłam zapytać na recepcji dlaczego tomografia, a nie pantomogram. Uzyskałam odpowiedz, że "pantomogram ósemek nie obejmuje". Dziwne, bo mój stomatolog na pantomogram wyrwał dwie inne ósemki. Nawiasem mówiąc samo wyrwanie do najprzyjemniejszych nie należało, znieczulenie owszem i działało, ale doktor męczył się z tą ósemką trochę czasu. I nie należała do jakiś wybitnie trudnych, bo analogiczną sytuację miałam po drugiej stronie i mojemu dentyście wystarczyła dosłownie chwilka. Wracałam do domu z "gazikiem" w buzi i głową...
Read more