W zasadzie nie jestem w stanie ocenić restauracji za jakość dań. Jestem fanem kuchni peruwiańskiej choćby ze względu na egzotyczność składników, dlatego przed zamówieniem spytałem o to, czy do potraw typu causa czy papas a la huancaína wykorzystuje się ziemniaki importowane z Peru czy rodzime. Pytanie naszło po doświadczeniach berlińskich, gdzie próbowałem causy właśnie z ziemniaków lokalnych - smakowała wtedy jak obiad mojej babci, a chyba nie o to chodzi, kiedy chcesz skosztować kreolskiego smaku i poczuć autentyczny klimat. Wyszła właścicielka i zaczęła przekonywać mnie, że wszystkie ziemniaki pochodzą z Peru, nawet te rodzime. Ponieważ nie lubię dyskutować o oczywistościach, zacząłem wypytywać o kolejne dania. Jednym z moich ulubionych jest pochodzące z Arequipy rocoto relleno. Niestety, zgodnie z zapewnieniem kelnera ze względu na pandemię było niemożliwe sprowadzić papryczkę rocoto, w związku z czym danie jest niedostępne (nie było to zaznaczone w menu), do ají de gallina było napisane w menu, że jest wykorzystywane chilli. Nie wiem, czy był to błąd, dostosowanie do gustów Polaków, czy może faktycznie używane jest chilli innego niż peruwianskiego pochodzenia ají (są to dość podobne papryczki, ale jednak mają inny smak), jednak ostatecznie nie zdecydowałem się na obiad. Na dania rybne, z owoców morza czy ryż typu chaufa nie miałem ochoty, chociaż - być może - warto spróbować. Zdecydowałem się za to na drinka pisco sour. Zrobiono je faktycznie na sposób peruwiański tak że pieniło się, zawierało limonkę, jajko, syrop i pisco (dla niewtajemniczonych destylat z winogron podobny do brandy), było niezłe, jednak problemem były proporcje - limonką został zabity smak. Pisco sour w wersji peruwianskiej powinno być mieszanką smaku słodkiego, kwaśnego, cierpkiego w taki sposób tak, że trudno jest ten smak określić. W tutejszym zdecydowanie dominowała limonka, przez co było zbyt kwaśne. Poprosiłem o przekazanie uwagi właścicielce, która osobiście - zgodnie z zapewnieniami obsługi - nadzoruje dobór składników. W każdym razie było dużo lepsze niż w większości polskich miejsc, gdzie robione jest w stylu chilijskim, za czym nie przepadam. Nie wiem, czy po pisco sour można sobie wyrobić zdanie na temat całego lokalu, niemniej jednak po dodatkowych pytaniach pewną opinię mam. A że w Europie można prowadzić restaurację autentycznie peruwiańską wiem. Najbliższą naszych granic znaną mi jest berlińska Serrano, którą mogę z czystym sercem polecić. Co do La Marea być może nie dałem im szansy na przekonanie mnie, stąd będąc niezdecydowanym...
Read moreCame here in hope of a rewarding dining experience after reading all the reviews. It started out good with lemonade, which was the first thing that arrived. Then for starters we ordered scallops which were delicious. Then it all went downhill from there. Other than the really slow service, the next two items that arrived seemed like a punishment for a crime. It was terrible, under seasoned and it was definitely not fresh. Also, theytmessed up something as basic as fries, iIgot very soggy potato fries. To top it all, the yellow sauce that came with it the main course, smelled off. Very disappointed. Will not...
Read moreParę dni temu zostałem zaproszony przez naganiaczkę do restauracji, zachwalała jedzienie, że jedyna restauracja peruwiańska w Polsce (uhm...), kucharz z Peru, sposób w jaki to mówiła pozostawiał wiele do życzenia ale cel został osiągnięty- wszedłem. Dość mała restauracja schowana w bramie. Z zewnątrz nie zachęca do wejścia, natomiast w środku spotkało mnie niemałe zdumienie, wszystko urządzone że smakiem i niejako dbałością o zachowanie klimatu Peru i chyba na tym mogę poprzestać jeśli chodzi o pozytywy. Podłoga w restauracji dosłownie się kleiła, stolik trochę mniej, kelnerka poproszona o umycie zrobiła wielkie oczy dosłownie pobiegła po płyn, szmatkę oraz nakrycie (dlaczego stół nie był przygotowany?? Restauracja była prawie pusta), niestety nakrycie też było brudne ale byłem bardzo głodny dlatego już nie zwracałem na to uwagi. Kelnerka chyba nowa bo wogóle nie zaznajomiona z kartą, bardzo ciężko było jej coś polecić, opowiedzieć o daniach ale udało się, wybrane, zamówione. I kolejną sprawa, zacieki na szklankach i na sztućcach wielkości Amazonki, lemoniada (podobno świeżo wyciskania) nie trzymana w lodówce!!!! kiedy podszedłem do baru zwrócić na to uwagę zaatakowało mnie parę muszek wykluwających się pewni gdzieś pod barem. Jedzenie dobre, smaczne ale to chyba jedyny plus tego miejsca, gdy już chciałem wychodzić nagle zjawiła się chyba Pani menager i chyba próbowała ratować sytuację bardzo bardzo sztuczną i wymuszoną rozmową. Szczerze mówiąc nie zamierzam tam nigdy więcej wracać, tym miejscem powinien zainteresować się sanepid! Tylko nie rozumiem, skąd tyle pozytywnych opinii... Chyba trafilem na...
Read more