I thought I just HAVE to write this, and it "ain't gonna be pretty". Not sure what happened to this place, slow Monday wouldn't be a fair excuse, but our today's visit was a disaster. Where do I start...? we walked in and passed a waitress and presumably a manager, none from which acknowledged our arrival in ANY way, they just chattered and didn't pay attention to anything else; * we ordered draft beer of a well-known Polish provenance, which came tiepid and completely flat, we complained and a third glas of same beer was served as a "tester", flat and tiepid as the previous two; we asked for a different beer and the suggestion was we try a foreign beer we didn't know, but it was tempting so we ordered it; after another 15 minutes the waitress came back told us that beer can't be served either, because the pump didn't work...; all the time three full glasses of warm flat beer had decorated our table still, until my husband brought them back to the bar singlehandedly (manager was visibly annoyed and there was no word of excuse...just the opposite); third beer was offered, Corona at this time, we agreed and it arrived after about 20 minutes, after I starred down the manager, he broke up his conversation with the girl at the bar and she finally was able to reach into the fridge; Corona was cold and decorated with 🍋 instead of lime;we asked for glases, which arrived after numerous requests, all the time one waitress served about 10 guests and the other one was mostly chatting with the manager and walking in and out; she did see me watching her but it seemed not to bother her in any way; *fish n'chips have been good, but "obligatory" peas were wrinkled a little and chips too blonde, but it was OK. The ONLY person which made us endure all this was the young waitress, Victoria, she was the only one who seemed to be actually WORKING, not counting the cook of course. She was very polite and extremely apologetic and helpful. She did everything within her power to keep us in the restaurant. She really acted in a professional way! My husband, and Irish-American, was extremely disappointed and I was ashamed. It is my...
Read moreOK. The Sherlock Holmes Restaurant was one of our favourite restaurants in town. I am saying "was" because we will probably never go back there. A reason? Here we go: Today (July 31, 2016) I and my wife have invited my brother from the USA for good food and beer. The Sherlock Holmes was obvious choice because its location, food and service. Location was important because of final day of Podlasie's Decade of Culture so while eating and drinking we were able to watch artists' performance.
And our bad experience started as soon as we were seated.
Our waitress started servicing us from apologies: "I am sorry Sir, but we do not have this". "My apologies but that is also gone etc".
So finally we asked her what she can offer us and we got what was available.
I understand that restaurant management people are or suppose to be professionals. So if they are professionals they can easily predict that if Podlasie's Decade of Culture is going on and weather is good then probably more people than average will visit restaurant and managers will need to order more food components to be sure that they won't run short in any moment. Unfortunately nothing like this has happened. Was it lack of imagination or lack or professionalism? I do not know. I will not judge this. Than at the end my wife wanted to order Blueberry Sour Cocktail. Guess what happened? "I am very sorry Madam but we are going out of Vanilla Vodka" which is basic cocktail component. My hands were down.
And quintessence for the end: both toilets (for women and men) were clogged so customers were unable to use them. My brother was shocked. He saw restaurant's prices so he and we did expect much more from pricey restaurant we did recommend. Food quality we have ordered: below average.
Shame on you Sherlock Holmes Restaurant. I will never recommend this place to...
Read moreJedzenie bez szału, trzeba na nie czekać wieki a na dodatek skandaliczna obsługa klienta jeśli ten ma jakiekolwiek uwagi do funkcjonowania lokalu. Czujemy się niesamowicie zawiedzeni naszą wizytą w Scherlock’u w Białymstoku ze znajomymi. Jakkolwiek początkowo wszystko było w porządku, tak sposób w jaki zostaliśmy potraktowani na koniec pozostawia wiele do życzenia. W wyniku nieporozumienia i pomyłki kelnerki, zamiast aperitifa „Pimms” otrzymaliśmy drinka „Pimms cocktail”. Tu zaznaczam, że wyraźnie powiedzieliśmy że poprosimy „Pimms” a Pani nawet nie zająknęła się się że w karcie znajduje się także droższy koktajl o czym nie wiedzieliśmy bo nawet nie patrzyliśmy na część o drinkach (oczywiście wg pani kelnerki gość jest zobowiązany nie tylko do dokładnej lektury całego menu, ale co więcej uszczegółowiania swoich zamówień – bo przecież nazwy w karcie są niejednoznaczne, co w opinii obsługi tego lokalu nie jest niczym niezwykłym). Co więcej razem z tym Pimmsem zamawialiśmy Aperol, gdzie wywiązała się dyskusja z kelnerką, czy to jest drink czy trzeba domówić także prosecco, pomarańczę i wodę, po której wyraźnie sprecyzowałem że chodzi o „Aperol Spritz”. Po przyniesieniu zamówienia przez kelnerkę, byliśmy mile zaskoczeni że zwykły aperitif „pimms” za 9 zł został fajnie podany (z wodą, ogórkiem, owocami i lodem), zamówiliśmy 4 kolejne. Nie zostaliśmy jednak poinformowani że podano nam nie to co chcieliśmy, i w związku z tym sumarycznie zamiast 5 Pimmsów za 9 zł zamówiliśmy 5 koktajli za 21 zł każdy. Po opłaceniu rachunku, zaczęliśmy go dzielić pomiędzy siebie ze znajomymi przed pubem i wtedy zauważyliśmy pomyłkę kelnerki. Abstrahując od różnicy w cenie, skandalem było to co się działo potem. Kelnerka, przyznaję, próbowała rozwiązać tą sytuację, jednakże niestety zamiast przeprosić i zaproponować rozwiązanie polubowne, przerzucała winę na nas, a swoje rozwiązanie przedstawiała w formie „to wasza wina, ale co ja mam z tym zrobić, że jak już wypiliście to co mam wam oddawać, że mogliście zwrócić uwagę że podałam wam nie to co powinnam”. Zarzucała nam że jak to możliwe że nie wiemy że aperitifów się tak nie podaje (bo oczywiście to wiedza powszechna którą każdy powinien znać bo przecież nie po to się chodzi do knajp i płaci ciężkie pieniądze by nie musieć się tym przejmować). Potem zaczęła argumentować że przecież widać że pojemnik w którym nam to podała nie miał 40 ml, na co zwróciłem uwagę że myśleliśmy że to 40 ml alkoholu i lód oraz owoce. Zostało to jednak przez kelnerkę zdyskredytowane jako ignorancja i kłamstwo, bo „przecież było widać a każdy wie że aperitifów się tak nie podaje”. Zażądaliśmy więc numeru lub rozmowy z właścicielem. Początkowo odmówiła, jednakże potem poszła do kuchni zadzwonić, i wtedy to się zaczęło. Z kuchni wyskoczyła jakaś kobieta, nie przedstawiła się, nie zapytała w czym problem tylko od razu z pyskiem do nas i przy pełnej sali ludzi zaczęła się po nas drzeć (pragnę tutaj zaznaczyć że pierwszy raz w życiu spotkałem się z taką reakcją na skargę klienta). Nie wiem niestety czy to była właścicielka czy nie, gdyż jak wspominałem, była to osoba o tak niskim poziomie kultury że nawet się nie przedstawiła. Rozmowa z nią była kalką rozmowy z kelnerką, twierdziła że na pewno zamówiliśmy Pimms cocktail a nie aperitif, a nawet jeśli to nasza wina że nie zorientowaliśmy się że to nie to co chcieliśmy. Pani była bezczelna, zwracała się do nas jakbyśmy byli co najmniej niegodni rozmowy z nią, wyraźnie zarzucając nam że próbujemy ją oszukać. Jak dowiedziała się że rachunek został już opłacony to ze złośliwym uśmiechem stwierdziła że nie ma więc problemu i odeszła. Inna kelnerka na to poinformowała nas że „właścicielka” NIE MA OCHOTY dłużej z nami rozmawiać i że możemy sobie nawet wojsko wzywać, ale lokal...
Read more