Pros: super cute layout, although small. The flower wall is gorgeous and a great spot for photo ops. Really enjoyed that there was a seasonal menu. The menu in general encompasses both sweet and savory options with breakfast/brunch classics that appear to be missing in other restaurants. Nice list of teas as well. I was super pleased that there is a parking lot.
Cons: not that the layout is confusing by any means, but my aunt and I weren't really sure if we were supposed to seat ourselves or wait for a hostess. Service was ok; relatively friendly but seemed a bit rushed even though the place wasn't full. Our waitress disappeared at one point and we had to track her down to pay. She didn't come to ask if we wanted anything else to drink or eat during our meal, which would have been welcome.
Food: My aunt ordered the asparagus eggs Bennie while I ordered the salmon eggs Bennie. I've eaten and made a fair share of eggs Benedict so I know my way around a poached egg. First, presentation was beautiful. For me, I would have liked more salmon and hollandaise sauce. I would have also loved if the meal came with some kind of side; roasted baby potatoes, some kind of salad, or fruit. The egg itself missed some of the runny deliciousness that I like to sop up with the bread. That being said, it still tasted good and was well seasoned.
I would go back to try the shakshouka pancakes, and possibly other...
Read moreLulu Bistro to miejsce, do którego wracałam od wielu lat – praktycznie co weekend. Zawsze z dobrym nastawieniem, uśmiechem, pozytywną energią. Miałam dobre relacje z obsługą, rozmawialiśmy, żartowaliśmy – czułam się częścią tego miejsca. Dlatego to, co wydarzyło się ostatnio, było dla mnie wyjątkowo rozczarowujące.
Usiadłam przy stoliku, przy którym siadam od dawna. W lokalu było dużo wolnych miejsc – nie było tłoku ani żadnych rezerwacji na ten konkretny stolik. Po chwili podeszła do mnie kelnerka, którą bardzo lubię i która zawsze była dla mnie uprzejma. Z wyraźnym skrępowaniem poprosiła mnie o przesiadkę do innego, mniejszego stolika. Powiedziała, że dostała taką dyspozycję od przełożonych, że „mam się przesiąść”.
Szczerze mówiąc, jeśli coś rzeczywiście przeszkadzało kadrze zarządzającej, to uważam, że powinni podejść do mnie osobiście i wyjaśnić sytuację wprost, z szacunkiem – a nie przekazywać takie komunikaty przez kelnerkę, która sama czuła się z tym niekomfortowo. To nie w porządku ani wobec mnie, ani wobec niej.
Sytuacja była dla mnie całkowicie niezrozumiała. Z każdą minutą stolików wokół było coraz więcej wolnych, nie pojawił się nikt, kto potrzebowałby tego miejsca. Poczułam się jak intruz. Jakby to, że jestem stałą klientką, zaczęło przeszkadzać.
To nie pierwszy raz, kiedy zauważyłam podobny klimat – już wcześniej widziałam, jak kadrze zarządzającej przeszkadzało to, że obsługa rozmawia dłużej z klientami. Często zwykli kelnerzy dostawali za to nieprzyjemne uwagi.
Dalsza część wizyty tylko pogłębiła moje rozczarowanie – długie oczekiwanie, chłodna atmosfera, brak tej otwartości, którą kiedyś tak ceniłam. Śniadania prawie nie zjadłam. Wyszłam z poczuciem, że miejsce, do którego wracałam przez lata z przyjemnością, po prostu przestało być dla mnie.
Nie chodzi o jeden stolik. Chodzi o szacunek i podejście do osób, które przez lata wspierały ten lokal. Stały klient to nie problem – to wartość. Jeśli Lulu Bistro tego nie zrozumie, straci nie tylko lojalnych gości, ale też coś znacznie ważniejszego – dobrą energię i ludzkie zaufanie, które kiedyś było fundamentem tego miejsca.
Zazwyczaj nie piszę negatywnych opinii – wręcz przeciwnie, wolę wspierać niż krytykować. Mam nadzieję, że Lulu Bistro jeszcze wróci do tego, czym kiedyś naprawdę było – wtedy z...
Read moreRestauracja w niedzielę do południa przeżywa oblężenie. O stolik dość trudno. Nam się poszczęściło. Tak sądziłem gdy usiedliśmy. Okazało się, że może lepiej było by jednak zjeść gdzie indziej... Zacznę od plusów: obsługa miła i dość zaangażowana (piszę "dość" gdyż kelner, który obsługiwał nasz stolik się starał. Jego koleżanka, która miała stolik posprzątać po poprzednich gościach zabrała cześć nauczyć i już nie wróciła mimo, że zastrzegłam za zaraz dokończy sprzątanie. Stolik też nie został zdezynfekowany czy choćby wytarty przed podaniem menu); bardzo dobra lemoniada ananasowo - arbuzowa, jedzenie smaczne, bez fajerwerków - typowa, solidna i estetycznie przygotowana śniadaniownia; wystrój elegancki, że smakiem i poczuciem balansu w przyjętej estetyce.
Teraz minusy: nie znoszę czekać na jedzenie gdy nie mam informacji jak długo będę musiał to robić - czekaliśmy ponad 45 minut - zanim dostałem zamówione danie moja duża kawa była już zimna (siedzieliśmy w środku) i zdążyłem ja powoli wypis do połowy; mimo zamówionego omleta bez dodatków obecnych w karcie, córka otrzymała omlet z owocami w środku (usmażonym wewnątrz omleta); gdy lokal niemal opustoszał zamówiliśmy dodatkową porcję dla syna, mimo obietnicy kelnera, Pana Bartka, że tym razem zamówienie otrzymamy bez zwłoki, czekaliśmy na nie niemal 20 minut! Ponownie. Pan kelner zaproponował w ramach rekompensaty deser, kawę lub inne rozwiązanie. Dał nam czas na decyzję poczym zniknął i już nie wrócił. Zatem żadnego działania pro-klienckiego nie doświadczyliśmy niestety...
Zapytałem jedną z kelnerek o to czy zawsze tak długo się u nich czeka na dania. Odpowiedziała, że mieli duży ruch. Wspomniałem, że warto informować klientów o czasie oczekiwania. Rozumiem lunch czy kolację ale na śniadanie nigdzie nie czekałem dłużej niż kwadrans, nawet przy pełnej knajpie. Kelnerka przytaknęła z lekkim wzruszenie ramion. Włącznie weszliśmy do Restauracji Stary Młyn w Olsztynie. Pierwszą informacją po odprowadzeniu do stolika był czas oczekiwania na zamowienie. Znaczy, że można... A w wyniku niefrasobliwości ekipy w Lulu nie zdążyliśmy do muzeum na zarezerwowaną godzinę, na którą mieliśmy już kupione...
Read more