Mała recenzja kulinarna.
Odwiedziłem przed chwilą bar Lam Hong na Mogilskiej.
Zwykle wydaje mi się, że im brzydszy lokal, tym lepsze jedzenie. Tak mam zakodowane, zwłaszcza, jak cena nie odbiega od normy. Po coś ludzie tam chodzą innego, jak nie po to, by posiedzieć w ładnej knajpie.
Knajpa mała, bardzo. Czysta, ale nic nie było ruszane nie wiem jak długo. Od 1991 roku. Dowieszono może wietnamskie rękodzieło tu i tam. No i dostawiono w strefie konsumpcyjnej chłodziarkę pełną, jak się okazało, margaryny Palma. Wreszcie wiem, na czym się to smaży, choć zaskoczenia raczej brak.
Z zaskoczeń – wchodząc zauważyłem, że było tam niemowlę w wózku. Myślałem, że to klientów, ale okazało się, że kelnerki. Co jakiś czas płakało, więc dostawało do zabawy foliowy worek – a okresowo kelnerka wychodziła z nim pospacerować. Potem, na owej sali konsumpcyjnej, gdzie był czajnik, robiła dla malucha mleko modyfikowane. Akurat jadłem kurczaka, mimo to nie mam o to żalu, to po prostu dość egzotyczne.
Najgorsze jednak to rojące się bez przerwy bolty, ubery, etc., z wielkimi pudłami. Widać, że ten mały zespół, liczący około 3-5 osób, akceptował o tej porze setki zamówień, których nie był w stanie nijak przetworzyć, ale odmówić też widać nie był w stanie.
I teraz clue: jak powiedziałem, że mój kurczak po wietnamsku był zimny, pływał w wodzie i w ogóle niedobry był (zostawiłem), szefowa rozbroiła mnie stwierdzeniem, że wie, że przeprasza, ale mają za dużo zamówień.
Więc...
Read moreNiskie ceny, duże porcje. Natrafiliśmy jednak na ogromną barierę komunikacyjną. Podczas składania zamówienia mąż zapytał czy jest pepsi z lodówki - nie toleruję takich napoi w temperaturze pokojowej. Pani odpowiedziała, że są „tylko ciepłe”, wskazując palcem na stojącą na podłodze zgrzewkę. Wzięliśmy więc wodę. Po chwili zauważyliśmy, że w rogu lokalu stoi lodówka po brzegi wypełniona zimną pepsi. Zamówiliśmy makaron wegetariański i kurczaka na gorącym półmisku. Po kilku minutach Pani z obsługi poinformowała nas, że nie ma już kurczaka i musimy wybrać inne danie. Mąż poprosił więc o ten sam makaron. Dostał ryż. Nie chciał już wszczynać burdy więc zjadł co dostał, podziękowaliśmy i wyszliśmy.
Sam lokal jest… dziwny. Nie leci żadna muzyka, a ponieważ byliśmy jedynymi klientami, w lokalu panowała głucha, nienaturalna cisza. Po lokalu kręci się dziewczynka, najpewniej córka właścicieli. Nie czuliśmy się komfortowo, nieswojo nam się rozmawiało, chcieliśmy zjeść i jak najszybciej uciekać. Jeśli jeszcze kiedyś zdecydujemy się na bar lam hong to raczej na wynos.
Sam makaron ok, choć warzywa, w mojej subiektywnej ocenie, są pokrojone w zbyt duże kawałki, a przez to są surowe, ja swoje zostawiłam. Nie pasowała mi też ilość jajka - za dużo. Ryżu nie chcę oceniać bo nie mieliśmy na niego ochoty, to danie z góry było...
Read moreExtra cheap, extra tasty, huge portions. Yes, the restaurant itself is small and doesn't have much interior, the menu is only on polish, but considering everything above and how fast they cook, it is definitely a 5, will visit again and again. To be honest I still think that atmosphere is matching, because it feels like a typical place to serve...
Read more