Pierwsze (zewnętrzne) wrażenie, jakie zrobiła na mnie Twoja kawiarnia, było przyjemne i zachęcające. Podobała nam się również muzyka, która leciała na zewnątrz, dlatego przyszliśmy do środka.
Przypomina mi francuską kawiarnię (tak jak ją opisałeś przy wejściu). Chociaż przyzwyczajenie się do wybranych kolorów bazowych (turkusowego, różowego i złotych ramek paneli) może zająć trochę czasu.
Drugie wrażenie również było dla nas dobre. Ceny kawy (w moim przypadku flat white) są do przyjęcia. Smak kawy był przekonujący. Moja towarzyszka jednak wcale nie była zadowolona ze swojej herbaty. Za cenę 8 zł (w naszym przypadku 4 €, bo przyjechaliśmy z Niemiec) spodziewała się „herbaty naturalnej” (bez aromatu). Chyba nie jest to zbyt wygórowane żądanie. Nam obojgu brakowało łyżeczki. Wykazałeś się dbałością o szczegóły, gdybyś dołączył ciasteczko. Tak też nie było (to część idealnej kawy, wiem, o czym mówię, ale więcej o tym później).
Należy wyraźnie skrytykować ich usługi (pracowników). Na pytanie, jak chcemy zapłacić, odpowiedziałem: gotówką. To wywołało dziwne spojrzenia ze strony pracownika.
Po prostu nie potrafię tego wyjaśnić: Czy to był brak zrozumienia, czy też fakt, że nigdy nie widziała pieniędzy i dorastała w całkowicie zdigitalizowanym świecie (oczywiście, to przesadna ironia)? Czy płacenie gotówką w 2025 roku jest aż tak niezwykłe? Czy to jedyny powód, dla którego jestem „oldschoolowy” (urodziłem się w 1991 r., urodziłem się w erze nowoczesnych, niedrogich komputerów osobistych i lubię z nich rozsądnie korzystać)?
Prawdziwa odpowiedź pozostanie tajemnicą zatrudnionej kobiety.
Po zapłaceniu poproszono nas o pobranie karty z przydzielonym nam numerem (podobnej do kart w „sieciach fast food”, np. McDonald's).
Podeszliśmy do stołu, który nadal był pełen potraw. Minęło trochę czasu (właściwie kilka minut), zanim jej pracownik przybył i sprzątnął bałagan. A nie był to wcale pracowity okres (pracownicy nie byli przepracowani ani przeciążeni pracą).
Zdziwiło nas, że pracownica zabrała ten numer ze sobą, kiedy sprzątała. Jaki jest więc sens tego systemu?
W każdym razie pracownik nie posprzątał/nie wytarł naszego stołu, co jest bardzo nietypowe i niesmaczne. W tym względzie rozumiem i potwierdzam komentarze poprzednich gości.
Ogólnie rzecz biorąc, obraz jest mieszany. Były pewne rzeczy, które nam się podobały, i inne (np. obsługa i zachowanie personelu), które raczej nam się nie podobały. Jest to zgodne z ogólnym wrażeniem innych klientów.
Ponieważ jestem doświadczony, ale nie bezwzględny, chciałbym dać Ci drugą szansę (biorąc pod uwagę moje doświadczenie) i odwiedzić Cię, kiedy będziesz pracował nad tą krytyką. Szkoliłem się w tej dziedzinie (w tradycyjnej restauracji i kawiarni) w Niemczech i nadal tam pracuję, więc mogę sobie pozwolić na tę ostrą, ale...
Read moreNie ukrywam, że idąc do Selfier miałam wysokie oczekiwania względem tego miejsca. Słysząc naokoło słowa, że znajdują się tutaj najlepsze lody pstacjowe czy „makaroniki takie jak w Paryżu, ale lepsze”, nie dziwne, że poprzeczka była ustawiona dość wysoko. Samo wnętrze, jak i wygląd zewnętrzny lokalu bardzo mi się podobają. Widać paryski styl, ciekawe połączenia kolorów, neon w środku lokalu „don’t worry zjedz kremówkę” też przyciąga uwagę. Obsługa jest miła, jednak Pani roznosząca smakołyki trochę speszona, przez co najpierw chciała nam podać nie to, co zamawialiśmy, ale to wybaczamy - każdy kiedyś się uczył. Przechodząc do najważniejszego punktu naszej wizyty w Selfier - wypieków. Skusiliśmy się na trzy rodzaje makaroników - pstacjowy, różany oraz limonka z białą czekoladą, kremówkę mille feuille oraz lody pstacjowe. Makaroniki są dość niedrogie, bo tylko 6 zł za sztukę, jednak nadzienia jest niewiele, przez co wyglądają na bardzo płaskie. Najlepszy makaronik to zdecydowanie różany, krem dobry z dość mocno wyczuwalną różaną nutą. Makaronik limonka - biała czekolada również smaczny, ale białej czekolady nie czuć. Najgorszy to zdecydowanie pstcjowy, moim zdaniem jedyne co ma to wspólnego z pstacją to kolor… Na ślepo na pewno nie powiedziałabym, że to pstacja, może coś orzechowego, ale nie pstacjowego… Na spory minus też to, że samo ciasto makaroników nie rozpływało się w ustach, powiedziałabym nawet, że było dość zbite, jak na ten rodzaj. Kremówka była w porządku, karmel, którym można polać sobie ciastko dobry, przypomina smak pewnych karmelowych cukierków. Lody pstacjowe są okej, ale nic więcej. Czuć w nich jakąś tam pstację, ale nie jest to to, czego oczekuję za cenę 13 zł i deklarację, że lody to 100% pstacji. Lody są kremowe, mocno mleczne, a płacąc 13 zł za niewielką gałkę lodów oczekuję, że będzie to mocno orzechowy smak, tym bardziej, że w innym miejscu jadłam lody pstacjowe za 6 zł, gdzie w środku znajdowały się nie tylko kawałki pstacji, ale i krem pstacjowy! Ogólnie jest poprawnie, ale nic więcej. Może i dałabym 4 gwiazdki za ładny wystrój, ale jednak lody i makaroniki mocno...
Read moreWhat a lovely place! We walked in by chance and instantly fell in love. The atmosphere is cozy, calm, and inviting, with soft background music and a homey design. The cakes were absolutely delicious – fresh, flavorful, and beautifully presented. We especially loved the cheesecake which had just the right amount of sweetness. The service was friendly and attentive, and the staff made us feel truly welcome. We’ll definitely be coming back and recommending this...
Read more