Don’t be lured in by a nice décor. It ended up being rather military regime-like experience, nothing but ‘święty spokój’. And I thought those days in Lublin were over. Cultural capital it is not and looks like it won't be for some time. The place was almost empty, despite it being a weekend but straight away I was told I can only sit at the tables ‘not reserved for big groups’. What groups they were expecting is to remain a mystery. Also what time. Having worked in this business myself, I heard alarm bells ringing. The barman couldn’t tell me what’s in the drinks they have, so he called another staff member. Understandable. And kind. To my surprise that staff member was happily sitting at the bar, with someone else (another staff member?). So at least two staff members with little if anything to do – but only a few seats available for clients. unless of course you're a big group. What would happened if I stayed for one drink at the big table? Too much cleaning? It's not a restaurant. But even so...? But I stayed, enjoying the music. Until, about half into my drink (in still pretty much an empty place) a female staff came and… gave me a patronising speech. No, she didn’t ask how was my drink. She came to tell me off for swapping chairs. I did unthinkable. I swapped the uncomfortable low armchair with the one at the nearby table – the empty one of course (one for bigger groups). ‘She only just noticed otherwise she would have come here earlier’. ‘This is the warning for the future – she repeated at least 3 times’. ‘These are the rules’ I’ve heard. It happened I’ve just been for lunch at another place, absolutely heaving with people – not only they found me and my friend a table but were so understanding when we swapped – reason being nothing else but…a low sofa seat. We were kindly asked to leave before the next booking, which of course we happily did.
Niemająca pojęcia o tym jak rozmawiać z ludźmi obsługa, widzę że nie tylko ja tego doświadczyłam. Nie sądzę, żeby właściciel się tym przejmował, jak mnie poinformowała pracownica (która oczywiście powróciła nie robić nic tylko siedzieć przy barze po tym jak mnie potraktowała) – zasady, gdzie i jakie mają stać krzesła to zasady szefa. Lublin stolicą kultury? No cóż, nie w tym miejscu niestety.
My suggestion to the owner? 1. Get only big tables. 2. Make sure all THE RULES are known on entry. A nice big poster similar to those in Bareja films will do: ‘Clients who dare to move their chair will not be served’. My advice to the clients? 1. Do not go on your own. Or even in small groups. 2. Only go if you want to experience to be treated like it was still...
Read moreJuż po raz trzeci doświadczyłem w tym miejscu totalnej amatorszczyzny oraz żalosnej obsługi, którą stanowią dzieci z kręconymi ząbkami. Ostatnim razem poszedłem tam z rodziną, żeby ogrzać się zimową porą przy herbacie. Przy barze / ladzie dziewczynka poinformowała nas w obcym języku, że: "proszę po angielsku, bo po polsku nie mówię". I rób co chcesz człowieku... Odpowiedziałem w rodzimym języku, że o ile jestem dobrze poinformowany nadal znajduję się w Polsce i nie mam obowiązku znajomości języka angielskiego a nawet jeśli go znam to nie ja, jako Klient mam gimnastykować się lingwistycznie by złożyć zamówienie. Zatrudnione dziecko poinformowało mnie oczywiście w języku obcym, żebym mówił po polsku a ono z pewnością sobie poradzi. Poprosiłem więc o herbatę ziołową na co dziewczynka wyciągnęła herbatę zieloną... Opuściliśmy ten wątpliwy lokal czym prędzej i więcej z pewnością tych drzwi nie otworzę. Potencjał tego niewielkiego lokalu sponiewierany bez pardonu przez zatrudnione dzieci z tak zwanej "obsługi" o czym świadczą również inne opinie. Wskazówka dla właściciela: polecam wycieczkę o charakterze edukacyjnym do Warszawy/Gdańska celem zapoznania się z aktualnymi standardami obsługi Klienta w branży gastronomicznej lub zmianę branży na tarcie chrzanu.
P.S. Opinia jest adekwatna do poziomu obsługi i nikogo nie obraża. Lekturę oraz edukację szczerze polecam panu bo nie ma pan bladego pojęcia o obsłudze klienta za to jak powszechnie wiadomo - pan i pańscy towarzysze macie tę cechę, charakterystyczną dla ludzi pewnego pokroju zatrudniania młodych, niedoświadczonych osób, wobec których z pewnością bez zarzutu wywiązujecie się z obowiązku finansowego. Tłumaczy to dynamiczną rotację osób w młodym wieku, w tym wątpliwym lokalu bezpośrednio przekładającą się na jakość i poziom obsługi klienta. Pan, jako człowiek oczytany (co widać po sposobie wypowiedzi), zapewne wie jak to się nazywa...
Read moreByliśmy ze znajomymi pierwszy raz w tym lokalu. Prosiliśmy o miejsce dla 5 osób, bo 2 miały jeszcze dojść. Minęliśmy kanapę "dla większych grup" i pani wskazała nam hmm...stolik? bar? Miejsca stojące? Z opinii dowiedziałam się, że w tym lokalu panuje ostre "zarządzanie miejscami" i to się pani po mistrzowsku udało. Miejsce na końcu sali pod biblioteczką przy drabinie. Jest tam w kącie mały stoliczek z dwoma miejscami, dwa krzesła barowe (jak wiadomo wysokie) oraz jedno krzesło obok drabiny. Jest 5 miejsc? No jak nie jak tak! Dodam, że jest to jakiś ciąg komunikacyjny bo zaraz obok są schody w górę i pani z obsługi musiała się przeciskać miedzy nami bo jest tam bardzo mało miejsca. Konkludując, nasze spotkanie odbyło się na kilku płaszczyznach, Ci na krzesłach na niższej, Ci na stołkach barowych na wyższej a jeden kolega stał opierając się o drabinę żeby mieć kontakt ze wszystkimi , więc on był na najwyższej płaszczyźnie. Nad naszymi głowami wisiał głośnik, który jest trochę z boku sali więc nie było najciszej. Panie z obsługi ok, napar z imbiru i cytryny też choć bez grama cukru ale komunikacja była utrudniona z powodu bariery językowej więc wypiłam kwaśny. Czy tam wrócę? Raczej nie a na pewno nie w kąt...
Read more