Ponieważ właściciel w swojej odpowiedzi wprost sugeruje, że pomyliłem lokale i oskarża mnie o kłamstwo ("Kwaskowate Musial Pan pić w innym miejscu"), do opinii dołączam zdjęcia z potwierdzeniami transakcji kartą z obu dni wizyty. Wizyty z pewnością miały miejsce.
Rozumiem, że każdy może mieć "zły dzień", ale nie tłumaczy to niegrzecznego zachowania powtarzającego się przez dwa dni z rzędu u całego personelu, łącznie z właścicielem. Co do bycia "zwykłym, prostym lokalem" – Państwa własny marketing na Instagramie kreuje zupełnie inny, wyjątkowy wizerunek, który zderzył się z rzeczywistością. Podtrzymuję również swoją opinię o kawie – espresso było lekko kwaskowate, co jest faktem mojego doświadczenia.
Odpowiedź właściciela, zamiast refleksji, jest próbą zdyskredytowania klienta i ucieczki od odpowiedzialności. To tylko potwierdza wszystko, co napisałem poniżej. \
Skuszeni rewelacyjnym marketingiem i pełnymi pasji postami właściciela na Instagramie, wybraliśmy się specjalnie do tego lokalu. Chcieliśmy przeżyć to, co obiecywano w sieci – spróbować słynnego espresso za 3,50 zł i poczuć tę wyjątkową atmosferę.
Czar prysł w sekundę po przekroczeniu progu. Po lewej stronie siedział sam właściciel – człowiek, którego znaliśmy jako wulkan energii. W rzeczywistości był całkowicie zapatrzony w ekran telefonu. Gdy usłyszał nasze radosne powitanie i informację, że przybyliśmy na "najsłynniejsze espresso", nie drgnął. Nie podniósł głowy, nie uśmiechnął się, nie powiedział "dzień dobry". Po prostu wstał i bez słowa wyszedł na zaplecze.
Jego zachowanie było niestety zapowiedzią tego, co nas czekało ze strony reszty personelu. Gdy tylko obsługa usłyszała, że na razie rezygnujemy z pizzy, atmosfera zgęstniała. Zaczęły się dziwne spojrzenia i pomruki niezadowolenia, które po chwili przerodziły się w rzucone opryskliwie polecenie zapłaty. Gdy zdezorientowany zapytałem, gdzie mogę to zrobić, młody pracownik z pretensją w głosie rzucił tylko, że "terminal jest z boku".
Mimo wszystko pomyśleliśmy, że może to był tylko zły dzień. Postanowiliśmy dać im drugą szansę i wróciliśmy następnego dnia. Tym razem właściciela nie było, ale nic to nie zmieniło. Personel zachowywał się dokładnie tak samo – te same spojrzenia i ogólna atmosfera sprawiły, że ponownie poczuliśmy się jak intruzi. Co więcej, niegrzeczny i pretensjonalny ton przy płatności powtórzył się, co utwierdziło nas w przekonaniu, że nie był to jednorazowy incydent.
Sama kawa również nas nie zachwyciła. Pijałem w życiu znacznie lepsze, a tutejsze espresso miało wyraźnie kwaskowaty posmak – a za takim osobiście nie przepadam. W cappuccino z kolei proporcje mleka do kawy były zaburzone.
Na koniec, specjalna uwaga do Właściciela: Tak, to jest moja pierwsza i jedyna opinia w Google. Nigdy wcześniej nie czułem potrzeby, by publicznie oceniać jakikolwiek lokal. Proszę więc nie odbierać tego jako brak wiarygodności, ale jako miarę naszego rozczarowania. Pańskie zachowanie i postawa personelu, która nie zmieniła się nawet podczas drugiej wizyty, były tak odległe od kreowanego wizerunku, że jako pierwsze zasłużyły na to, bym poświęcił czas na...
Read moreThe pizzas are good, especially for the price- quality ratio. I wouldn’t recommend the espresso or americano though, even though they’re cheap, they taste quite different (speaking as a coffee fan). I’ve been here several times and generally had a good experience. However, during my last visit, the woman serving pizza seemed quite unfriendly. Her expression honestly made me hesitate to even ask which pizza was which. That said, I understand people have tough days and there were a lot of customers, so maybe it was just a one-off. Overall, I like this place and still...
Read moreAbsolutna tragedia. Jeśli szukasz pizzy, która smakuje jak zmielony karton z dodatkiem ketchupopodobnego sosu i plastiku udającego ser – to właśnie znalazłeś idealne miejsce. To nie była pizza. To była kulinarna porażka, zawinięta w tłusty karton i podsunięta niczego nieświadomym klientom.
Ciasto? Spalone na krawędziach, a jednocześnie surowe w środku. Tłuste, ciężkie, jakby leżało w oleju od tygodnia. Sos – przesolony, cierpki, jakby ktoś pomylił przyprawy z chemią gospodarczą. Ser się nie ciągnął – on się łamał, jak stare plastiki z bazaru. Dodatki? Żenujące. 3 smętne pieczarki i kilka zimnych plasterków salami, które chyba widziały lodówkę ostatni raz w zeszłym roku.
Obsługa? Kompletny brak profesjonalizmu, zero zainteresowania klientem. Pizzę są krojone szpachlą do gipsu, lub czymś tego typu podobnym. Atmosfera w lokalu przypominała przystanek autobusowy o północy – zimno, ciemno i nieprzyjemnie. A od placka na ścianie aż oczy bolą...
A teraz crème de la crème – właściciel. Łysy typ z drogim zegarkiem, który chodzi po lokalu z miną, jakby prowadził ekskluzywną restaurację w Mediolanie, a nie lokal, w którym pizza smakuje gorzej niż mrożonki z marketu. Arogancja bije od niego na kilometr. Gdy uprzejmie zwróciliśmy uwagę na jakość jedzenia, wzruszył ramionami i powiedział: „Jak się nie podoba, to można iść gdzie indziej.” – i właśnie to radzę wszystkim. Idźcie...
Read more